Apulia z dzieckiem – 14 pytań i odpowiedzi [subiektywny poradnik]

Apulia w tym wpisie jest tłem. Bo nie jest to relacja stricte o włoskim obcasie. Po raz pierwszy lecieliśmy z bliźniaczkami, dlatego tworzymy subiektywną listę tematów „do ogarnięcia” gdy to Ty zdecydujesz się na podobny krok ze swoim maluchem. Zobacz, czym kusi południe Włoch na przełomie maja i czerwca.

To wpis o naszych emocjach, których doświadczyliśmy przed pierwszym lotem z bliźniaczkami, organizacją przed i o tym, co przeżyliśmy na miejscu. O ludziach otwartych i życzliwych, który podejście bardzo często nas onieśmielało.

Podróże z dzieckiem – możliwy scenariusz

Podróże z dzieckiem, a już nie daj Boże z niemowlakami, to – teoretycznie – nieustający stres. Taka wizja urlopu z „dzieciorami” spędza sen z powiek niejednemu rodzicowi. Tym bardziej, jeśli masz przed sobą wizję pierwszego lotu samolotem. Kiedy zrobić to po raz pierwszy? W 3., 6. a może w 10. miesiącu życia dziecka? Gdy decyzja podjęta, w głowie rodzą się kolejne naczelne problemy.

Jak maluchy zachowają się na pokładzie? Czy od ich wrzasku nie rozszczelni się poszycie samolotu, a pasażerowie za naszymi plecami, z wymownym wyrazem twarzy nie zaczną ostrzyć brzytwy w połowie lotu? Czy wszystko już spakowaliśmy? Czy ja, do cholery, choć trochę odpocznę? Uwierzcie, taka lista sama układa się w głowie.

I jeszcze pomnóż to wszystko x2.

No dobra, wylądowaliśmy… Co dalej? Te cholerne tanie line! Nie mogli dalej wylądować? Od hali przylotów w Bari dzielą Cię hektary. Wrzask, pisk. Jesteś na miejscu. Gdzie jest wózek? Taśma z bagażami opustoszała, pozostali pasażerowie, single, pary, rodziny założyli na głowę słomkowe kapelusze, a ty dalej nerwowo obgryzasz paznokcie w hali przylotów, bo dzieciak wrzeszczy, domaga się przewinięcia, a może i mleka.

Postawieni w zupełnie nowej dla siebie sytuacji, z mężem/chłopakiem/narzeczonym/konkubentem* rzucacie się sobie do gardła. Człowiek się spieszy, diabeł się cieszy – myślisz w duchu. Koszula lepi się do ciała. Już macie dość…

*niepotrzebne skreślić

L’altra metà della verità
Non l’hai provata mai
Ma quello che conta e che conterà
Ora lo sentirai*

Podróże z dzieckiem – strach ma wielkie oczy

No dobra, wystarczy… Jeszcze nie dojrzeliśmy do tego by kreować na blogu thrillery rodzinne. Wprawdzie nasze dziewczyny przyzwyczajaliśmy do krótszych lub dłuższych wypraw już od 3 miesiąca, to szczerze sraliśmy w gacie na myśl o pierwszym locie. No dobra, bardziej Łukasz. I co się okazało? Suma wszystkich przedwyjazdowych strachów była nieuzasadniona.

Poniżej postaramy się wszystko Ci wyjaśnić.


Apulia z dzieckiem – nasz subiektywny mini poradnik

Abyś mógł, Drogi Czytelniku (Rodzicu) się lepiej wgryźć się w to, co chcemy Ci przekazać w temacie organizacji wyjazdu do Apulii na własną rekę, postaramy się odpowiedzieć na poniższe pytania:

  • Dlaczego wybraliśmy Apulię (i dlaczego warto)?
  • Kiedy zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu?
  • Kiedy zdecydować się na pierwszy lot z niemowlakiem? Nasz wybór.
  • Bagaż dla niemowlaka – nasz subiektywny wybór.
  • Podróż z dzieckiem – na co warto zwrócić uwagę, jakie masz przywileje lecąc samolotem?
  • Nocleg w Apulii – dlaczego zdecydowaliśmy się na nocleg poza Monopoli i co było naszym kryterium wyboru?
  • Plan zwiedzania – jak układaliśmy swój plan przed wyjazdem i na co musieliśmy zwrócić uwagę? [mapka Google z pinezkami]
  • Po przylocie: wynajem samochodu – czy to jedyny wybór w Apulii?
  • Organizacja czasu na miejscu.
  • Włosi i ich podejście do dzieci – na co się przygotować?
  • Ratunku, dziecko w restauracji!
  • Apulia – z tych źródeł informacji korzystaliśmy
  • Veni , Vidi, Vici! Zalatane podsumowanie, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość.

Dlaczego wybraliśmy Apulię?

Bo – najprościej rzecz ujmując – od maja 2018 r. możemy tam dolecieć z Wrocławia. Loty do Bari oferuje Wizzair, choć sądząc po jego niejasnej polityce, może się to zmienić. Póki co, loty poza sezonem letnim są niedostępne. Do stolicy Apulii dostaniesz się także z Katowic i z Warszawy – najpewniej też tylko w sezonie letnim.

Ale bezpośredni lot to jeden z impulsów. Wcześniej bywaliśmy we Włoszech wielokrotnie (zobacz tutaj nasze włoskie wpisy), znam język bardzo dobrze, a do tego właśnie w Bari spędziłam rok akademicki w ramach programu Erasmus. Potraktowałam ten kierunek jako podróż sentymentalną. Przez wgląd na maluchy wiedziałam, że będzie to dobry kierunek na pierwszy lot z niemowlakami.

Włosi mają wpisane w swoje DNA uwielbienie dla dzieci, co zresztą znalazło odzwierciedlenie już przy odprawie na lotnisku. Otoczyło nas stado włoskich cioć i wujków zastępczych. Było to miłe i bardzo podniosło mnie na duchu.

Kiedy zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu?

Do tego wątku każdy z Was podejdzie indywidualnie – wiadoma rzecz. Inaczej potraktuje to singiel, para, a już zupełnie odmiennie rodzina z większymi dziećmi. W zimowy, sobotni poranek, przekonałam Łukasza, żeby w końcu zaplanować pierwszą wyprawę lotniczą z naszymi dziewczynami. Miał mnóstwo obaw, ale po 15 minutach w koszyku mieliśmy już bilety na koniec maja/początek czerwca do Bari (płd. – wsch. Włochy).

Najlepiej rozpocząć poszukiwania biletów 3-4 miesiące wcześniej, choć życie pokazuje, że promocje trafiają się nawet 2-3 tyg. przed planowanym wylotem.

Zobacz nasz praktyczny wpis: Planowanie podróży, czyli jak kupić tanie loty i przejazdy

Per questo viaggio non serve avere
Né scuse né perché
Fai entrare il vento nelle tue vele
Tutto verrà da sé

Kiedy wybrać się z niemowlakiem w pierwszą podróż samolotem – nasz wybór

Na ten temat powstały już opasłe blogerskie tomy i zwierzenia. Dość ciekawie, subiektywnie, ale rzetelnie pisały o tym u siebie Natalia z bloga Biegun Wschodni, czy Kamila z Ready for Boarding. Jako że nikt nie napisał tego, kiedy i jak zrobić to z bliźniakami… to my się trochę powymądrzamy.

A tak na serio to… im później tym lepiej. Dlaczego?

Nasze podejście było takie. Mamy DWÓJKĘ małych dzieci – to raz. Ewa i Nina w momencie lotu miały skończone 10,5 miesiąca – to dwa (biorąc pod uwagę, że to wcześniaki, przyjmijmy, że 9 miesięcy, choć nikt im tyle nie daje). Po trzecie – po prostu poczuliśmy, że jesteśmy na to gotowi.

Finalnie okazało się, że dziewczyny doskonale znoszą lot. Pod ręką mieliśmy przygotowane butelki z wodą, bo jak mantra głoszone są opinie, że wraz ze zmianą ciśnienia pojawi się u dziecka efekt zatkanych uszu, a w konsekwencji strach przed nieznanym, co skutkuje płaczem. Nie jest to regułą. Nasze dziewczyny dość szybko nam zasnęły… Butelki z wodą okazały się zbędne.

Druga strona medalu jest jednak taka, że 2 tyg. później Ewa zaczęła nam ząbkować. Gdyby lot odbył się wtedy, być może scenariusz także na miejscu byłby odmienny.

Segui la forza della corrente
Dove ti porterà
Sentila invadere la tua mente
Come elettricità

Tak czy owak, tym razem były grzeczne i zdyscyplinowane. No, po prostu, wow (kurtyna wciąż nie opada).

Bagaż dla niemowlaka – nasz subiektywny wybór.

Podróżując we dwójkę zwykle pakowaliśmy się w bagaż podręczny. Tak było też i tym razem. Jednak dziewczynom wzięliśmy bagaż rejestrowany do 20 kg. Zabawki/koce/przytulanki spakowaliśmy do bagażu podręcznego, który woziliśmy pod wózkiem, aż do pozostawienia go pod schodami samolotu.

Tytułem wstępu: nie ma sensu, bym pisała Ci, co musisz zabrać, co jest niezbędne, czego tam nie kupisz, za co przepłacisz. Przecież Ty lepiej znasz swoje dziecko i najlepiej wiesz, czego potrzebuje.

Bez obaw, przecież nie lecisz na marokańską pustynię. Czegoś Ci zabraknie – dokupisz. Nie zbankrutujesz. Jeśli jednak bardzo Ci na tym zależy, to do walizki Ewy i Niny zabrałam m.in.:

  • słoiczki z gotowym obiadkiem ok. 8 sztuk ( dziewczyny jadały z nami też w restauracjach )
  • owoce w tubce
  • kaszki (2 opakowania)
  • 60 pieluch + 8 sztuk pieluch do kąpieli + chusteczki wilgotne (3 paczki)
  • plastry, wodę utlenioną, sól fizjologiczną, maść na ząbkowanie, ibum przeciwbólowy
  • waciki kosmetyczne,
  • maść na odparzenia (sudocream)
  • maść na oparzenia (fenistil)
  • jedno opakowanie mleka (1200 g)
  • termos 500 ml
  • 4 butelki (2 na mleko, 2 na wodę z sokiem)

Tak wyglądał bagaż naszych maluchów. UWAGA: polecamy sprawdzony patent, czyli rolowanie wyprasowanych ubranek. Efekt: więcej miejsca w walizce i lżejszy bagaż na powrocie.

Podróż z dzieckiem – na co warto zwrócić uwagę, jakie masz przywileje lecąc samolotem?

Pierwszy lot z niemowlakiem, z dzieckiem to zawsze, bez dwóch zdań, duży stres. Wiele osób posiadających dzieci obawia się z nimi latać. Lęk ten jest dodatkowo potęgowany przez zasłyszane historie o „drących się bachorach” krzyczących w trakcie 8-godzinnego lotu itp. Niejednokrotnie na forach internetowych wylewane jest wiadro pomyj na rodziców z małymi dziećmi. Szczerze mówiąc mam to gdzieś, choć starając się zrozumieć drugą stronę, wiem, że wiele od empatii po obu stronach. W końcu wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku.

Dobra wiadomość jest tak, że jako rodzic niemowlaka, masz sporo przywilejów wiążących się z odprawą i tym, co możesz zabrać na pokład.

  • Dla dzieci do roku nie ma ograniczeń jeśli chodzi o przewożenie płynów. Może zabrać płyny powyżej 100 ml (standard to max. 100 ml). Można więc zabrać ze sobą picie/mleko modyfikowane/ musy owocowe itp. Sami Włosi mają jeszcze bardziej liberalne podejście do tego tematu.
  • Możesz skorzystać z tzw. priority boarding, czyli odprawy poza kolejnością.

Przed startem musisz posadzić swoje malucha na kolanach. Otrzymasz dodatkowy pas z oczkiem. Najpierw zapinasz malucha, potem przez oczko przekładasz swój pas, który potem wpinasz w gniazdo.

L’estate sei tu
È bella da vivere
C’è molto di più
C’è un mare incredibile*
(…)

Zobacz, co o podróży z niemowlęciem pisze Wizzair, a co Ryanair.

Nocleg w Apulii – dlaczego poza Monopoli?

Po kupnie biletów lotniczych w kolejnym etapie nastąpiło zwątpienie. – Cholera, no nic nie znajdziemy – trochę klęłam pod nosem. Poszukiwanie noclegu trwało ponad miesiąc. Jako para mielibyśmy taką ofertę w mig. Ale z niemowlakami czy z dziećmi nieco większymi poszukiwanie noclegów musi wskoczyć na innych poziom (cenowy także). Pisaliśmy o tym tutaj.

Co jest tu ważne? Po pierwsze – komfort naszych pociech, po drugie – komfort naszych pociech, po trzecie – komfort naszych pociech. Tak, wiem, niektórych może to zaboleć, ale Twoje potrzeby są poza podium, przynajmniej na początku.

L’estate sei tu
È bella da vivere
C’è molto di più
Del mare davanti a te

Tocca a te cominciare inseguendo la luce
Il ghiaccio si scioglie e ti toglie la sete
Ed è già estate
Ed è già estate
La voglia di notti infinite sta a te

Nie chcieliśmy nocować w mieszkaniu w centrum miasta. Zależało nam na spokojnej miejscówce, najlepiej z basenem i zapleczem kuchennym w otoczeniu zieleni (choć tę na Południu Włoch trudno określić jako żywo-zieloną). Chcieliśmy być mobilni, więc miejsce potraktowaliśmy jako bazę wypadową do okolicznych miast i atrakcji. Nie przypuszczaliśmy, że w pewnej części nasz plan legnie w gruzach po tym, co nas spotkało w wypożyczalni aut Goldcar. Ale o tym napiszę nieco niżej…

Strzałą amora zostaliśmy trafieni po zapoznaniu się z ofertą na AirBnb. Villa Nicodemo. posiadała to, czego szukaliśmy. Tu znaleźliśmy ciszę, komfortowe wnętrze, cudny basen i… pizzerię tuż za rogiem. Dosłownie. Pizzeria L’Eden zaspokajała nasze palące potrzeby na dobre włoskie jedzenie (dwukrotnie „szarpnęliśmy się” na bardziej wysublimowane klimaty w położonej 7 min spacerem od mieszkania restauracji La Mia Terra)

Nie zastanawialiśmy się długo. W swoim Casa vacanze (dom wakacyjny) w miejscowości Impalata, kilka kilometrów od Monopoli przywitała nas Francesca – właścicielka.

„Bellissime principesse” – witała nasze bliźniaczki gospodyni tego miejsca każdego dnia. Francesca, drobna i nierzucająca się w oczy kobieta. Ale jej uśmiech jaki wita od progu jest esencją południowej gościnności.

Komu polecamy ten dom wakacyjny?

  • rodzinom z dziećmi dla których ważne jest zaplecze kuchenne i komfortowe wnętrze, ale mając samochód akceptują pobyt na odludziu,
  • parom, które szukają spokoju i ciszy z dala od miasta,
  • grupom znajomych/przyjaciół traktujących to miejsce jako bazę wypadową do eksploracji Apulii.

Po przylocie: wynajem samochodu – czy to jedyny wybór w Apulii?

Do tej pory nasze doświadczenia w wynajmowaniu aut w czasie wyjazdów były z reguły pozytywne. Jesteśmy wierni sprawdzonym pomysłom, więc oferta Goldcar, z racji ceny i wymagań okazała się najlepsza. Korzystaliśmy z ich usług na Krecie czy w Hiszpanii. Nie dość powiedzieć, że koszty na miejscu wzrosły 2-krotnie, to wykupienie super-ubezpieczenia i tak niewiele daje. Włosi nadal chcieli blokować nam na karcie ponad 500 euro, po drodze doliczając absurdalne kwoty w stylu „costo logistico” – 30 euro.

Wypożyczalnie aut w Bari nie mają dobrej reputacji (vide oceny na Google), ale przecież nie można z góry zakładać, że ktoś chce nas naciągnąć. Ale po przyjeździe trafiłam na pewien wpis sprzed roku, który obnażył nieuczciwe praktyki stosowaną przez tą wypożyczalnie. Zapoznacie się z nim na tym blogu.

Zostaliśmy bez auta. Nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Zbliżała się godzina 18. Ostatnią deską ratunku była Francesca. Polecony przez nią kierowca odebrał nas z Bari luksusowym Mercedesem klasy E. Za 80 euro zawiózł nas do miejscowości Impalata, pod same drzwi.

Z Pietro (kliknij w imię) przed następny tydzień podróżowaliśmy do wybranych miejsc. Woził nas za rozsądne pieniądze, oszczędzając stresu związanego z poszukiwaniem miejsc parkingowych, tankowaniem, mierzeniem ze ciasnotą na ulicy.

Niestety, nie podążaliśmy nad Morze Tyrreńskie, jak planowaliśmy, nie podjechaliśmy na kilka plaż w okolicy. Z perspektywy czasu jednak stwierdzamy, że był to zdrowy kompromis. Kosztowo wyszło niemal tyle samo, co za wynajem Forda Focusa wraz z ubezpieczeniem i paliwem.

Jeśli ulokujesz się w Monopoli, twoim środkiem transportu może być pociąg. Stąd możesz dojechać do Locorotondo, Bari czy do Matery.

Plan zwiedzania – jak układaliśmy swój plan przed wyjazdem (i na co musieliśmy zwrócić uwagę)?

Wózek spacerowy i dwójka (trochę) nieprzewidywalnych bliźniaków zdeterminowały nasz plan. Szczerze przyznamy, że nie wiedzieliśmy, czego możemy się po nich spodziewać na miejscu. Być może podeszliśmy do tego zachowawczo.

Nie jesteśmy przesadnie przewrażliwieni ani też nad wyraz lekkomyślni w temacie organizacji podróży z dzieckiem. Wiedzieliśmy, że nie zwiedzimy Matery, którą widziałam kilka lat temu. Choć czarująca i porywająca to labirynt schodów, stopni i zakrętów ciągnący się w okolicy wykluczał naszą tam obecność.

Dlatego 7 dni w Apulii to z jednej strony dużo, ale z drugiej strony krótko. Odwiedziliśmy ostatecznie Monopoli (miasteczko i pobliską plażę Cala Porto Rosso).

Locorotondo (historyczne centrum)

 

Alberobello (domki trulii)

Bari (historyczne centrum). To ostatnie miasto zostawiliśmy sobie na deser – byliśmy tu tylko kilka godzin, tuż przed powrotem do Wrocławia. Ci z Was, którzy zdecydują się na nocleg w Monopoli, idealnym rozwiązaniem może być podróż do wspomnianym miejscowości pociągiem.

Polignano a Mare

 

Stai qui
Dipende tutto da noi
Dai nostri limiti
Imprevedibile
Ed è già estate
Ed è già estate
Il ghiaccio si scioglie e ti toglie la sete
Adesso seguimi
Adesso credimi

Co zabrać – wózek czy nosidło?

Wbrew pozorom nie jest to temat banalny. Może zdeterminować Twój plan zwiedzania i miejsca, które chcesz odwiedzić (o Materze pisałam powyżej). Planując podróż z małym dzieckiem/dziećmi, warto przemyśleć, co chcemy na danym wyjeździe robić. Czy wygodniej nam będzie wziąć nosidło/chustę, a może – tak jak my wózek.

My zdecydowaliśmy się na wózek spacerowy (nawiasem mówiąc, bardzo poręczny i składający się na pół Baby Jogger Citi Mini… double 🙂 ), pomimo, że z niektórych atrakcji musieliśmy zrezygnować ( o tym więcej we wpisie o atrakcjach regionu ).

Wózek pozwalał nam na zgromadzenie wszystkich niezbędnych rzeczy , dziewczyny mogły w nim spokojnie drzemać na plaży/na spacerach/przy basenie, a także czasami zastępował nam krzesełka do karmienia, gdy bunkrowaliśmy się w przytulnych knajpkach.

 

Organizacja czasu na miejscu

Na miejscu planowaliśmy dzień w ten sposób, że na spacerowanie wybieraliśmy czas przed drzemką dziewczyn, tak aby dojeżdżając do wybranego miejsca móc spokojnie pospacerować/porobić zdjęcia/napić się kawy/zjeść śniadanie. Po drzemce szukaliśmy jakiejś wolnej przestrzeni, żeby dziewczyny mogły się rozruszać. ( niezwykle pomocna okazała się być mata piknikowa , którą mogliśmy rozłożyć wszędzie – na basenie, plaży, w mieście czy restauracji).

Potem wskakiwały do wózka i zwiedzały z nami. Cykl był powtórzony także przy popołudniowej drzemce.

W niektóre dni, staraliśmy się zacząć lub kończyć dzień na basenie, aby dziewczyny też poczuły frajdę z wyjazdu.

1. dzień poświęcony całkowicie na adaptację i relaks. Spędziliśmy go korzystając z uroków włoskiej wsi, a w czasie drzemek dziewczyn mieliśmy czas dla siebie. Jak spragnione relaksu tygryski korzystaliśmy z dostępnego basenu.

 

Włosi i ich podejście do dzieci – na co się przygotować?

Najważniejsze – w Apulii jesteś otoczony życzliwością i ciepłym uśmiechem ze strony mieszkańców i turystów. Nie wiem, czy fakt podziwiania dwóch blond-bliźniaczek z niebieskimi oczami tak działał na Włochów, ale nie faworyzując Ewy i Niny, każdy rodzic i jego dziecko będzie się tam dobrze czuło. Uwierzcie nam. Approved!

Czy taki pozytywny scenariusz pojawi się przy drugim wspólnym locie? Oczywiście, że tego nie wiemy. Dlatego dzielimy się emocjami po raz pierwszy. Jak będzie przy drugiem razie, sprawdzimy to jeszcze w tym roku.

Podsumowując: z dziećmi, da się i można odpocząć. Ewa i Nina pozytywnie nas zaskoczyły i szybko się zaaklimatyzowały. Owszem, były czasem bunty i marudzenie, ale takie jakie zdarza się też w domu i 100 metrów od niego.

Ratunku, dziecko w restauracji!

Kolejny wątek, który wzbudza emocje. Dziecko w knajpie to nienajlepszy zwiastun. Nieprzewidywalne, spontaniczne, a jak głodne to głośne. Tak myślą Ci, którzy nie mają w sobie choć trochę empatii (tak, pisałam już o tym).

impalata pizzeria.jpg

We Włoszech, w Apulii, bańka Twoich potencjalnych obaw może szybko pęknąć. Tutaj rodzina i dzieci otoczone są kultem uwielbienia. Zawsze szuka się pomysłu na to, byś poczuła się komfortowo jeśli właśnie odwiedzasz małą pizzerię czy restaurację.

Kelner uśmiechnie się i pochyli się nad twoim maluchem, zwykle możesz liczyć na fotelik do karmienia. Wprawdzie nie jest to regułą

DCIM100GOPROGOPR0416.JPG

Veni , Vidi, Vici! Zalatane podsumowanie, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość.

Wpis jest już na tyle długi, że takim podsumowaniem nie chcemy przeciągać Twoją uwagę ;). Kluczem udanego wyjazdu jest dobra organizacja. I to bez względu, czy jedziemy Kołobrzegu czy lecimy do Apulii.

Na co dzień oganiam dwójkę praktycznie sama (do czasu powrotu Łukasza z pracy), więc wiem, że na wagę złota jest też odpowiednie nastawienie.  Pełna zgoda, czym innym teoria, czym innym jest rzeczywistość – pomyślisz. Na koniec zacytuje to, co napisaliśmy we wpisie praktycznym z Tajlandii – każda podróż zaczyna się od pierwszego razu.

Czy choć trochę rozwiałam Twoje wątpliwości?

Apulia – z tych źródeł korzystaliśmy

Włoski obcas nie jest obszarem terra incognita. Tanie linie wożą tam turystów od dawna, a w sieci możecie odnaleźć inne, równie ciekawe wpisy. Albo blogi poświęcone tylko temu regionowi. Co nam się przydało przed podróżą? Zajrzyjcie tutaj. Te źródła wystarczyły nam w zupełności.

Apulia na obcasie – Agata od kilku lat związana jest z obcasem Włoch. Tu mieszka i pracuje. I ma informacje z pierwszej ręki. Wprawdzie to stosunkowo młody blog, ale wierzę, że z dużym potencjałem, bo nic tak do mnie nie przemawia, jak porady od osoby mieszkającej w regionie do którego zmierzam. Udzieliła nam kilku cennych wskazówek i korzystaliśmy z jej przewodnika w formacie PDF.

Primo Cappuccino – Ania to miłośniczka Italii, mama trójki dzieci. Zaczynała jako pilot wycieczek i przewodnik. Dziś dzieli się wiedzą i doświadczeniem na blogu zarażając czytelników pasją do Włoch. Wychodzi jej to znakomicie. Robi to lekko i autentycznie. Na jej blogu odnaleźliśmy wiele cennych porad odnośnie Monopoli czy Bari.

*Inspirujący (muzyczny) wiatr w żagle…

Pewnie zdziwiły Was fragmenty w języku włoskim pojawiające się w naszym wpisie. To fragmenty piosenki niezwykle popularnej tego lata (2018) we Włoszech. Laura Pausini – E.STA.A.TE.

Nuta dość lekka i przyjemna, szybko wpadła nam w ucho zaraz po powrocie z Apulii. Ale tekst tej piosenki można w zasadzie interpretować dwojako. I nie publikujemy jej tu bez powodu.

To zachęta do pokonywania wewnętrznych oporów przed tym co nieznane. Nie można dać się pokonać wymówkom czy wyimaginowanym powodom by rezygnować z marzeń. I bez względu na to jakie one są (np pierwszy lot z niemowlakiem). Poza tym to korzystaj z pełni lata…

Jak się ma to do naszego wpisu?

Per questo viaggio non serve avere
Né scuse né perché
Fai entrare il vento nelle tue vele
Tutto verrà da sé
_____________________

By wyruszyć w tę podróż nie trzeba mieć
Ani wymówek, ani powodów,
Pozwól aby wiatr wpadł pod swoje żagle,
Wszystko pojawi się z czasem

Wiemy jak wiele obaw wzbudza w „świeżych” rodzicach podróżowanie z dziećmi. Dlatego kanwą tego wpisu jest próba przekonania tych opornych i nieprzekonanych, że strach ma czasem zbyt duże oczy. Czy udało nam się przekonać Was do pierwszej podróży samolotem z dzieckiem, do organizacji wyjazdu z niemowlakiem, choćby do Włoch, do Apulii. Skoro nam się udało się z bliźniakami (a wierzcie,że to mega-wyzwanie), to Tobie też się może udać.

Miłego słuchania!

PS. Pełny tekst piosenki dostępny jest tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.