Kreta Zachodnia w 3 dni: praktyczny poradnik dla zalatanych

Gdy jesz bliżej morza tym sałatki greckiej na talerzu coraz mniej, a jej cena rośnie. I to, że tawerna ma w nazwie „Sunset” to nie zawsze oznacza, że uśmiechniesz się po przełknięciu ostatniego kawałka mussaki. Zobacz nasz subiektywny, praktyczny przewodnik po zachodniej Krecie. Opisujemy odwiedzone atrakcje. Wstąpisz?

Nie oblizałeś/-łaś się jeszcze po zobaczeniu tytułowego zdjęcia? To założymy się o karafkę czerwonego wina, że zrobisz to, jak pojedziesz na Kretę. Pięć euro za miskę soczystej greckiej sałatki z niepodrabianą fetą i kieliszek mocnej raki po posiłku sprawi, że w dość banalny sposób masz szansę zauroczyć się w Krecie. My nastroiliśmy się zaledwie 3 tygodnie przed wylotem. Pod koniec marca kupiliśmy tanie loty na pierwszą połowę kwietnia. Jeden dzień urlopu wystarczył, by spędzić trzy pełne dni w zachodniej części wyspy.

Bilety w 2 strony kosztowały 268 zł za 1 osobę. Wylot w piątek wieczorem z Wrocławia, po pracy, powrót późnym wieczorem w poniedziałek, także do Wrocławia.

Aby przybliżyć Tobie praktyczną stronę wyjazdu rozwijamy następujące wątki:

  • Kiedy najlepiej jechać i gdzie zamieszkać?
  • Wynajem auta na Krecie – ile to kosztuje? Na co musisz zwrócić uwagę?
  • Jakie wybraliśmy atrakcje Krety Zachodniej?
  • Grecki smaki na Krecie – które miejsca odwiedziliśmy, a które możesz wziąć pod uwagę.
  • Ile kosztuje 3-dniowy pobyt przed sezonem?
  • Lubisz jeździć rowerem? Zobacz gdzie możesz go wypożyczyć w Chanii.
  • Obejrzysz naszą wideopocztówkę z wyjazdu.

PS. Szkoda, że to jedyny wyspiarski kierunek z tutejszego lotniska, na nieco przedłużony weekend. Wrocław to – póki co, Nie-Europejska Stolica Weekendowych Lotów.

Kreta Chania port

Rzecz jasna, trzy dni na Krecie nie sprawiły, że staliśmy się greckimi ekspertami. Ale mamy nadzieję, że kilka naszych drobnych porad przyda się tym, którzy planują wakacje na Krecie, czy – jak nasz ulubiony patent – pobyt poza lub przed sezonem. To doskonały sposób na odstresowanie się i doładowanie akumulatorów. Słońce w tym pomaga.

Kiedy najlepiej lecieć i gdzie zamieszkać?

Jeśli lubisz podróżować kameralnie, jeśli tłok i parawany podnoszą Ci ciśnienie, jeśli nie chcesz, by mocne słońce paliło Ci czoło, a konto szybko wyszczuplało, pomyśl o wypadzie w kwietniu, późnym latem (koniec września) i wczesną jesienią. Raz, że jest wtedy taniej (noclegi dwukrotnie), a dwa, poczujesz się bardziej komfortowo. Temperatura jaką zastaliśmy była wręcz idealna: 19-23 st. Na upartego możesz poplażować na plaży Elafonissi czy lagunie Balos. Wtedy jednak silny wiatr potrafi mocno smagać piaskiem po łydkach. Te dwie atrakcje sprawiły, że zdecydowaliśmy się zamieszkać w Kissamos. To spokojny, można by rzec, lekko nudny kurort. Nie ma tu krzykliwych knajp. Dlatego miasteczko przypadnie do gustu osobom pragnącym spokojnego wypoczynku. A jeśli myślisz tylko o Balos i Elafonissi i masz kilka dni – Kissamos też będzie idealnym wyborem.

kissamos kreta uliczki nocą
Uliczka w Kissamos
Kissamos Kreta 2016
Widok na zachodzące słońce nad zatoczką w Kissamos
Kissamos Kreta
Przy deptaku w Kissamos

Na bazę wypadową obieramy hotel Reveka Bed&Breakfast. Cena za pokój: 22 euro za noc. Cena przedsezonowa. Rezerwacji dokonaliśmy przez Booking.com.

Na plus:

  • duże, komfortowe i zadbane pokoje,
  • położenie kilkadziesiąt metrów od deptaku,
  • opcja pysznych i różnorodnych śniadań (szwedzki stół) w tawernie Cellar (150 metrów obok)
  • przyjazny manager (chętnie dzieli się informacjami o atrakcjach okolicy)
  • spokojna okolica i miejscowość, idealna na wypad autem na Balos, ale też Elafonissi i Falasarna.

Na minus:

  • mały i ciasny parking (kilka miejsc)
  • brak aneksu kuchennego (nam akurat to nie przeszkadzało, ale wiemy, że zwykle się przydaje)

Decydujemy się na lokalne śniadania (6 euro za osobę dla gości hotelu) w pobliskiej tawernie Cellar.  Jej nadmorskie położenie, to ogromy atut tej miejscówki. Zamiast ściskać się w czterech ścianach, świeżo wyciśnięty sok, grecki jogurt, aromatyczne pomidory, kiełbaski pastourma możesz spożywać tuż przy brzegu. I to chyba jedyna knajpa na deptaku, która posiada w ofercie śniadania (szwedzki stół). O tej porze turystów jest niewielu. Kissamos budzi się przed sezonem.

cellar tavern sniadanie na Krecie breakfast Cretegreek breakfast greckie śniadanie kissamoskissamos kreta tawerna cellar

Zobacz nasz lazurowy wpis z Krety: Plaża Elafonissi i laguna Balos

balos kreta

List od Managera

Bardzo żałujemy, że przepadł nam gdzieś ręcznie pisany liścik wręczony nam przez managera hotelu, niezwykle szarmanckiego, choć mało wygadanego. W kilku zdaniach bardzo motywował nas, by chwalić się Kretą w social mediach (tak, tak napisał) i dzielić się tym, co na wyspie najcenniejsze: zdjęciami pięknych widoków, smaczną kuchnią, lokalnymi atrakcjami i lazurem morza. Dał nam do zrozumienia, że Krecie kryzys nie grozi, a turyści nie mają się czego obawiać.

Sami Kreteńczycy są przyjaźni i otwarci na turystów. Jeśli szukacie miejsca wartego uwagi, miejcie na uwadze ten hotelik (namiary poniżej). Nawiasem mówiąc, manager zafundował nam dość nietuzinkowe „powitanie”, kiedy przyjechaliśmy z lotniska, przed północą…

Krecia robota

Trochę nas to rozbawiło, bo na Krecie zabawiliśmy się w… kreta. Jak zdobyliśmy klucz do pokoju? W recepcji nie ma dyżurów non stop, dlatego gdy przyjeżdżamy późnym wieczorem do hotelu czytamy na drzwiach, żeby zadzwonić do managera. Dzwonimy. Odbiera ktoś, a ja słyszę grecką muzykę i dźwięk stukających się kieliszków. Pytam o klucz, bo już jesteśmy. Po drugiej stronie słyszę, by szukać ich w doniczce. Pytam, której? Tej koło drzwi – odpowiada. Ale dowcipny – myślę w duchu. Obracałem głowę, a donic było 10. Podnosimy donice, obchodzimy dookoła. Nic. Klucza nie ma. Odpuszczamy. Manager po kilku minutach przychodzi i grzebiąc w ziemi największej z donic, wyciąga klucze na moich oczach. Prawdziwa krecia robota.

Wynajem aut na Krecie – ile to kosztuje?

Jeśli cenisz sobie wygodę i masz możliwość, by ją sobie zafundować, wynajem samochodu okaże się najlepszych wyborem. Wówczas tworzysz swój plan podróży, ale też unikasz mozolnego wyczekiwania na autobusy. Nie wyobrażaliśmy sobie innej opcji przemieszczania się niż własne cztery kółka. Przed wyjazdem dość intensywnie studiujemy oferty. Na Krecie wypożyczalni aut jest tyle, co budek z kebabami w Warszawie. Wiele jest punktów lokalnych oraz kilka sieciowych. Stawiamy na tę drugą opcję. Rezerwujemy w wypożyczalni Gold Car (fakt, w sieci nie ma dobrych opinii), ale przez pośrednika Holiday Autos. Wypożyczalnia mieści się poza lotniskiem, ale podając numer lotu masz gwarancje, że przyjedzie po Ciebie bus z wypożyczalni. Cała procedura na miejscu przebiega sprawnie. Zamiast Fiata 500 dostajemy prawie nowego Peugeota 208 (diesel).

Pamiętaj o tym: rezerwowanie na głównej stronie wypożyczalni to koszt zdecydowanie wyższy. Przy rezerwowaniu on-line nie kupuj żadnej polisy czy ubezpieczenia (będą Was kusić i srogo złoją), bo zwyczajnie przepłacisz. Ubezpieczenie wykup na miejscu.

wynajem auta na Krecie
Krótki postój tuż przed wjazdem na szutrowo-kamienistą drogę w kierunku plaży Balos.

Koszt wypożyczenia na 3 dni to zaledwie 34 euro, bez ubezpieczenia. Nie lubimy ryzykować, tym bardziej, że drogi na Krecie i sam dojazd na Balos, to rozrywka dla wytrawnych kierowców.  Obok dróg asfaltowych, w zachodniej Krecie i przy dojeździe do Balos czy Elafonissi wjedziecie na drogi szutrowe, lekko kamieniste.  Umowa w GoldCar nie zabrania wjeżdżania na tego typu trasy (chyba niczego nie pominęliśmy), ale też nikt rozsądny nie powinien wjeżdżać małym autem na ekstremalne bezdroża. Pisaliśmy o tym tutaj. Bierzemy ubezpieczenie i też Wam to polecamy, bo chytry traci dwa razy. Unikamy w ten sposób niepotrzebnych nerwów i potencjalnego stresu. Plusem jest też to, że w takiej sytuacji nie ma blokady na karcie kredytowej (nawet do 1200 euro).

Łączne koszty wynajmu auta na Krecie (Chania) to:

  • wypożyczenie 34 euro
  • ubezpieczenie Super Relax  47, 56 euro
  • dodatkowy kierowca 12,20 euro
  • opcja paliwa to pełny do pełnego, czyli bierzesz z pełnym bakiem, oddajesz taki sam. Blokada środków za pełny bak 46,34 euro (zwracane po powrocie)

Łączny koszt po zwrocie za paliwo (w zaokrągleniu): 94 euro

Samochód: Peugeot 208 (diesel). W sezonie diesle mimo, że bardziej ekonomiczne niż benzyniaki, są droższe.

Przejechaliśmy nieco ponad 250 km. Mały francuz okazał się ekonomicznym autem. Tankujemy więc raz, kilka kilometrów przez wypożyczalnią.

samochodem po Krecie

Miej to na uwadze: zrób zdjęcia auta z każdej strony, tuż przed odbiorem. Uchwyć ważniejsze detale (np. antena, lusterka, felgi, zderzaki). Otwórz maskę. Warto cyknąć stan licznika. Nie zakładamy złych intencji obsługi wypożyczalni, ale po akcji w Rzymie, kiedy to wmawiano nam stratę anteny radiowej w Fiacie Panda, od tamtej pory trzymamy rękę na pulsie. Warto mieć podkładkę, że oddajemy auto w takim stanie, w jakim go odebraliśmy.

 

Greckie smaki na Krecie

Kuchnia śródziemnomorska jest dla nas synonimem uśmiechu na talerzu. Dochodzą do tego różne dobre kwasy, jak Omega-3, zapach i smak świeżych warzyw. Dlatego z naszego krótkiego pobytu na greckiej wyspie chcieliśmy wycisnąć jak najwięcej. Szukaliśmy miejsc, w których warto zjeść. Mieliśmy kilka dobrych momentów, ale i jedno rozczarowanie, w Chanii (o tym poniżej). Specjalnie nie sugerowaliśmy się jakimiś rekomendacjami.

Tawerna Cellar w Kissamos*****

Tę już poznaliście. Śniadania w niej to doskonała opcja, by nasycić się przed intensywnym dniem. Smaczne i delikatne okazały sie małe frittaty z papryką i pomidorami. Jedyny raz, kiedy jedliśmy tu po południu, to wieczorna kolacja tuż po przyjeździe. Jak widać, sałatka grecka nie ma żadnego wzorca z Sevres. W każdej tawernie, którą odwiedziliśmy, wyglądała inaczej.

greek breakfast greckie śniadanie kissamos 2016
Poranne sniadanie (szwedzki stół) w tawernie Cellar w Kissamos

Tawerna Sunset w pobliżu Elafonissi*****

Po wizycie na Elafonissi skręciliśmy w boczną ulicę, by przyjrzeć się prawosławnego Monastyrowi Chrysoskalitissa. Wracając rzucił nam się w oczy niewielki szyld „Sunset”. Miejsce specjalnie nie krzykliwe. Pusty parking. Oho, nie ma klientów, więc pewnie źle karmią. Zaryzykowaliśmy. Byliśmy jedynymi gośćmi. I okazało się jak do tej pory najlepszą miejscówką na Krecie, jaką odwiedziliśmy. Kuchnia, jak u przysłowiowej „greckiej mamy”. Sielska atmosfera, zupełna cisza i z pozoru jakby obojętna obsługa. Knajpa dopiero się rozkręcała: – Jeszcze jesteśmy zamknięci, ale coś już mamy – cicho odpowiedziała starsza właścicielka. To COŚ to wyśmienita sałatka grecka, lokalne sery, pachnąca feta, aromatycznie przyprawione kiełbaski. Kwintesencją kuchni śródziemnomorskiej jest oliwa z oliwek.

Wiecie, jak niewiele potrzeba by cmokać z zachwytu? Jeden niewielki kleks na talerzu i ciepłe grzanki były doskonałym wstępem. Na deser: karafka mocnej raki i kandyzowana pomarańcza. Swoją drogą, raki, to nic innego jak ichniejszy bimber. Podawany jest po posiłku, na pobudzenie trawienia. To standard w wielu knajpach, choć… niekoniecznie w Chanii. Niektórzy podają tylko kieliszek.

Widok jaki roztacza się z tawerny, na morze, monastyr, z pewnością docenią Ci z Was, którzy wybiorą się w to miejsce. W trakcie naszego pobytu pod stopami na tarasie była świeżo wylana posadzka. W planach, stoliki i krzesła i niebanalny zachód słońca. W tym miejscu siłą jest prostota.

Gdzie dokładnie jest tawerna? Zobaczysz tutaj

sałatka grecka elafonissi kreta

Tawerna Sunset w Kissamos***

Nie, to nie franczyza. Wszystkie tawerny chcą być słoneczne, a przynajmniej te, które mają widok na… dobry widok. Tutaj – na zatokę. Przechadzając się niemal pustą aleją Paraliaki, w pobliżu tej tawerny, stajemy się łatwym celem. Kelner stojący w progu delikatnie się do nas uśmiecha. Po jego stronie, niestety, był też nasz głód. Fajne było jednak to, że nie pazernie nie naganiał, nie naciskał. Po prostu się uśmiechnął. Dyskretne zaproszenie. Łatwo nas kupił.  I nie machał łapami czy laminowanym menu, jak to się zdarza. Znowu poszliśmy w sztampę. Ale po to, by przekonać się, jak smakują te greckie sałatki. I tu niestety są odstępstwa od reguły…

sałatka grecka na Krecie

Wszystkie tawerny serwują sałatki greckie. Wiadomo. Tak jak wiele barów w Polsce ma pierogi ruskie. A że nie ma jednego szablonu, to ciekawi byliśmy, czym nas zaskoczą. I chyba tak to już jest, że pojawia się tu prosta zależność znana z kurortów: im bliżej morza i turystycznego centrum, tym cena wyższa, a porcja mniejsza (hm, w sumie chyba Kolumbami nie jesteśmy).

Danie główne to mussaka: aromatyczna, świeża i soczysta, z lekko przypieczonym sosem beszamelowym. Knajpę odnajdziecie tutaj.

Moussaka Kissamos Sunset Tavern

Banana Garden Restaurant**

Są takie knajpy czy niewielkie bistra, które kuszą pięknym wnętrzem, romantycznym patio. A nie daj Boże, jak wkoło kwitną soczyste bugenwille, to w gorący dzień masz ochotę się tam schować. Musimy dodać, że szukaliśmy raczej atrakcyjnych cen niż wysublimowanego menu. Po zejściu z widowiskowej fortyfikacji Schiavo, z której rozpościera się panorama na miasto i port, usiedliśmy przed restauracją Banana Garden. Po złożeniu zamówienia na talerzu wylądowała klasyka, czyli sałatka grecka i grzanki, a właściwie… suchy chleb. Po pierwszym kęsie okazał się też nie pierwszej świeżości. Podmiana na nowy niewiele zmieniła. Celowaliśmy po raz drugi na Krecie w mussakę. Knajpa nie zdołała się nią wybronić.

Finisz okazał się nad wyraz… ekonomiczny. Nie było raki po posiłku, nie było słodkiej przekąski. Zamiast tego… breloczek. Cóż, to jednak nie prowincjonalna, ustronna tawerna z nieco mniej wygórowanymi cenami. Nie jest to też miejsce, do którego chciałoby się wrócić. Po prostu, wpadliśmy w pułapkę przerostu formy na treścią. W Chanii odnajdziecie kilkaset innych miejsc. Tego nie polecamy. Ale wejście na Schiavo przy ul. Dtounopapa – jak najbardziej!

PS. Z nutą rezerwy podchodzimy do recenzji na TripAdvisor. Czasem jednak warto zerknąć i poczytać przed wizytą, by uniknąć rozczarowań. I jeszcze jedno. Prawdziwie smaczne i świeże jedzenie często jest tam, gdzie obrus tłusty, wystrój niezbyt elegancki, gdzie knajpa blichtr ma za sobą. Wiecie, to jak z tą teorią o książce i okładce.

banana garden restaurant chania kreta

Na deser – Baklava

Asia zupełnie przepadła, gdy spróbowała  po raz pierwszy słodkości będącej pewnego rodzaju przekładańcem. Między każdą warstwą ciasta filo upchano pełno lukru, miodu i orzechów. Potwornie słodka przekąska (nawet nie chce wiedzieć ile to ma kalorii). Bakławę spotkacie jako deser nie tylko w Grecji, ale przede wszystkim w Turcji (skąd pochodzi). Odnajdziecie ją także na Bałkanach.

W Chanii, zaledwie 2,5 h przed odlotem, Asia udowodniła, czym jest kobiecy upór w dążeniu do celu. Zażyczyła sobie baklawy (dobrze,  że nie ogórka kiszonego). Krążyliśmy po śródmieściu miasta, by trafić do cukierni „Select”, gdzieś z dala od turystycznym szlaków.  Ostatnie dwa kawałki z lodówki, wraz ze szklanką zimnej wody, zaspokoiły pierwszą potrzebę.

Atrakcje Krety zachodniej

Nasz pomysł na to, jako zagospodarować 3 dni  na Krecie, zaczął kształtować się na miejscu. Ci z Was, którzy śledzą nasze wpisy zauważyli być może, że nigdy nie mamy sztywnego planu. I Ty też tego nie rób. Zdaj się czasem na spontaniczne odkrywanie, nawet jeśli się rozczarujesz. Trafiliśmy w kilka miejsc, które niekoniecznie warte są swojej ceny

Monastyr Chrysoskalitissa

Mamy mały kłopot z takimi obiektami, bo – po prostu – nie jesteśmy miłośnikami turystyki sakralnej. Zawsze jednak z dużym szacunkiem podchodzimy do takich miejsc i jeśli mamy taką możliwość, a obiekt robi na nas wrażenie, odwiedzamy go. Położenie klasztoru obiecuje bardzo wiele. Świątynia oddalona jest od Chanii 62 km i zaledwie 6 km od plaży Elafonissi. Kusi atrakcyjnym położeniem. Decydujemy się na wejście (2 euro za os.). Jesteśmy sami. Pokonujemy kolejne schody. Dopiero później doczytujemy, że jest ich 99, a ostatni „widoczny jest tylko dla wierzących”. Nam się to nie udało. Ups.

Dla kogo jest atrakcja? Jeśli poszukujesz takich emocji, nie warto pomijać tego miejsca. Trudno sobie wyobrazić prawosławnej świątyni bez świecy woskowej.  Te odnajdziecie tuż przy wejściu. W powietrzu unosił się tego dnia delikatny miodowy zapach.

Chrysoskalitissa Monastyr Kreta

Spacer po Chanii

Kilka dni na Krecie rozłożyliśmy sobie tak, by Chanię zobaczyć w ostatni dzień.  Po ostatnim leniwym śniadaniu , ruszyliśmy na ostatni spacer malowniczymi uliczkami portu i starego miasta.  Trzymajcie się jednak mocno, bo w Chanii potrafi solidnie zawiać. Zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu przy ul. Akti Kanari (kliknij w nazwę by zobaczyć) w pobliżu twierdzy San Salvatore, po drugiej stronie portu. Stąd już w kilka minut docieramy  do portowej promenady. Mijając twierdzę na horyzoncie pokazuje nam się wysoka na 26 m wenecka latarnia morska.

IMG_0486-1Port w Chanii Kreta 2016Chania Kreta port

Zaraz, zaraz. Gdzieś to już widzieliśmy… Ciasne uliczki w Chanii  bardzo przypominają te znane z włoskich miast i miasteczek. Tutaj poczujesz się prawie jak w Italii. Stare miasto w Chanii to mezalians architektury weneckiej, osmańskiej i neoklasycystycznej. Taka mieszanka działa na zmysły i pozytywnie nastraja. I nawet rozpadające się kamienice czy obdrapane mury mają swój klimat. Dziwne, ale jakoś tutaj nam to nie przeszkadza. Chania, jak to kurort, musi kusić turystów, by na siebie zarobić. W wąskich uliczkach na każdym roku trafiają się reklamowe potykacze, stoiska z bibelotami. Nie sposób ich pominąć.

Uliczki Chanii Kreta 2016Chania Kreta 2016Kamienice w Chanii KretaKreta Chania uliczki20160411_145024-1

Chania wydaje się być płaska. To nie jest miasto położone na wzgórzach. Jeśli więc pojawisz się w tym mieście wejdź koniecznie na wzgórze dawnej fortyfikacji Schiavo. Aż prosi się, by ustawić rzędy stolików, parasole, pufy, baldachimy. W ręce potrzymać kieliszek raki czy coś słodkiego. Niestety, konserwator położył na tym miejscu łapę. To zabytek. Służy dziś turystom za punkt widokowy z panoramą miasta.

schiavo bastion chania 2016schiavo bastion chania panoramaPanorama Chanii ze wzgórza Schiavo Kreta 2016IMG_0564-1 IMG_0643-1

Hala targowa Dimotiki Agora Chanion w Chanii

Łączą się tu greckie smaki i zapachy. Oliwki czarne i zielone. Owoce morza z wyrobami mięsnymi. Papier, gadżety, alkohol, przyprawy. Zależało nam by tu się pojawić, bo, po prostu, warto poczuć lokalny klimat. Tak samo jak w Budapeszcie czy w Barcelonie. Aż żałowaliśmy, że nie wciśniemy coś w bagaż podręczny.

IMG_0570-1

Ile kosztuje 3-dniowy pobyt na Krecie

Podsumowujemy krótko i syntetycznie:

  • Bilet w dwie strony (Wrocław – Chania – Wrocław): 268 zł za 1 os.
  • Hotel: 66 euro za 3 doby
  • 3 x śniadania: 12 euro
  • Wynajem auta na 3 dni wraz z ubezpieczeniem:  94 euro
  • Obiad w tawernie średnio 10-15 euro za osobę
  • Atrakcje: wejście do Monastyru 2 euro
  • Wjazd na teren zatoki Balos – bezpłatnie poza/przed sezonem (w sezonie 1 euro).

Jeśli chcielibyście wypożyczyć miejskie rowery w Chanii, odwiedźcie tę stronę.

A jeśli przyjdzie Wam szukać noclegu w tej mieścinie, może warto podjąć to wyzwanie? Dajcie znać, jeśli skorzystacie. Może to niezła…

nora rooms chania kreta

Deser – wideo z Krety

Krótkie klipy, w których przemycamy nasze kadry z ulubionych miejsc, to prawie zawsze nieodłączony element naszych wyjazdów. Kręci nas wideostorytelling.

A co Wy lubicie przywozić z podróży?

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kreta Zachodnia w 3 dni: praktyczny poradnik dla zalatanych

    1. Cześć Andrzej!
      Swietne spojrzenie na nieco inne oblicze Krety 🙂 To prawda, że greckie drogi to swoista zagadka, co do jakości i oznakowania. Nawiasem mówiąc, jakbym dalej pracowałem w redakcji motoryzacyjnej (moto24.tv) z pewnością rozwinąłbym ten wątek na blogu. Wiele spostrzeżeń mam zbieżnych. Pozdrawiam, Łukasz

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s