Jak 4000 litrów niebieskiej farby zmieniło wioskę w Andaluzji? [wideo+zdjęcia]

– Wiesz co, Ty to jesteś taki Osiłek, Maruda i Ciamajda w jednym – prowokuje Asia, szczypiąc mnie w biodro. – Że kto? Że jak? – protestując nie wiem, co odpowiedzieć. Tak zaczęło się nasze planowanie wizyty w Juzcar. Kilka lat temu hiszpańska wioska postawiła wszystko na jedną kartę. Nie chce już być „pueblo blanco”. Kto im w tym pomógł? Witamy w Juzcar, pierwszej na świecie Wiosce Smerfów!

To pierwszy nasz wpis z tygodniowego, majowego pobytu w Andaluzji.

Wiecie, co nas przygnębiło, zaraz po tym, jak zderzyły się oczekiwania z rzeczywistością? To, że w najgorszych snach nie przypuszczalibyśmy, że w trakcie naszej tygodniowej eskapady po Andaluzji będzie… padać. Choć z przerwami, to i tak kilka dni pluło nam z nieba w twarz. Do cholery – krzyczeliśmy w duchu, zaciskając zęby. To przecież Costa del Sol. 325 dni słońca. A maj to najlepszy miesiąc. Nie dość, że w trakcie pobytu były moje urodziny, to tutaj, w Andaluzji, miałem prawo oczekiwać solidnej pogody. No i kluczowe atrakcje jeszcze nie są zadeptane. Wkoło pełno soczystej zieleni, nie spalonej jeszcze słońcem. Trudno – pomyśleliśmy. Będziemy więc gonić to słońce. Ruszyliśmy do Juzcar. Całe szczęście, że choć przywitał nas deszcz, to pożegnało solidne słońce. 

20160510_134505-1

Wioska Smerfów w Hiszpanii

Szansa na fejm. A teraz wyobraź sobie mieszkańców małej wioski, położonej w paśmie górskim Serranía de Ronda, gdzieś w Andaluzji. Chociaż w zasadzie, to gdziekolwiek… Schowana między wzgórzami niewielka osada, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Może to być jedno z wielu pueblo blanco. Ich bielone fasady domów są znakiem rozpoznawczym. W całej Hiszpanii jest ponad 1500 takich miasteczek. Do tej pory jedynymi atrakcjami w Juzcar był stary XVI wieczny kościół, ruiny jednej z pierwszych w Hiszpanii fabryk blachy. I pewnego dnia, ktoś z koncernu filmowego Sony Pictures, wodząc palcem po mapie, uznał, że własnie to miasteczko idealnie nadaje się, by promować nowy film: Smerfy 3D.  Tylko dlaczego Juzcar? Poszliśmy zapytać do baru.

20160510_134734-1

Bar Torriceli

Zauważyliśmy dość ciekawą zależność. Jeśli wchodziliśmy do baru w mieście, w którym aktualnie padało, po jakimś czasie wychodziło słońce. Tak było w Esteponie, Maladze i właśnie tutaj. Czarujemy więc rzeczywistość. Bar w takim odludziu to centrum życia towarzyskiego. Zamówiliśmy coś na ząb, choć głodni nie byliśmy. Pięć przekąsek tapas (1-1,5 euro za szt.) i lampka miejscowego wina (2 euro).

la tapas andalucia

Dziś statystycznie ok. 2000 osób każdego weekendu odwiedza to miasteczko (tak podają na swojej stronie). Oprócz nas, obsługi i kilku lokalsów, nie było tu dziś nikogo. Zaniżamy dane. Chwilę potem dosiada się kilka osób, w tym młoda para z Arabii Saudyjskiej, z którą będziemy się później mijać w uliczkach, wielokrotnie. Kelner z kartką kroczy po barze. Zbiera zamówienia. W tle włączony telewizor. Leci turniej tenisowy.

IMG_1078-1bar torricelli juzcar

Papa Smerf stoi tuż za rogiem

– Dlaczego Juzcar? Dlaczego właśnie wasza wioska stała się smerfną atrakcją? – próbuje dogadać się z kelnerem. – Trudno powiedzieć – podnosi brwi i marszczy czoło. – Ktoś z Sony tu był, wygląd i położenie wioski mu się spodobało. Pasowało do Wioski Smerfów – w końcu udaje mi się z trudem coś z niego wyciągnąć. Stojący za barem też niewiele wiedział. Powtarza tylko to, co już wiemy. Że kilka tysięcy litrów farby. Że Sony Pictures. Że premiera filmu, etc. No nic. Wychodzimy. Idziemy do Papy Smerfa. Do stojącej nieopodal figury. Nawiasem mówiąc, Papą Smerfem określa się też miejscowego majora, czyli takiego sołtysa. Czy miejscowi żyją tylko z turystyki? Część tak, choć wielu z nich wyjechało za granicę, upatrując szansy na lepsze życie w Niemczech czy we Włoszech. Asia nie oparła się urokowi Papy Smerfa nawet gdy siąpiło.

20160510_135155-1

Zobaczcie naszą krótką, trochę nostalgiczną wideopocztówkę

Niebieskie puste uliczki

Jak przekonywał kelner, w pełni sezonu jest tu tłok. Informacja turystyczna w smerfnym domu jest otwarta, dzieciom malowane są twarze. Tego dnia czuliśmy się trochę jak w małym skansenie. Pusto. Spokojnie. Ludzi albo nie ma, albo pochowani są w domach. Podążamy śladem mapki, którą wręczył nam kelner na odczepnego (męczyły go chyba moje pytania). Punkt pierwszy: figura Smerfa Ważniaka (ograbiony z okularów i pióra), potem Smerfetka, Gargamel i postacie wymalowane na fasadach domów. Uwierzycie, że nawet miejscowy kościół Santa Catalina także pomalowano na niebiesko? Ale nie było łatwo. Zgodę musiały wyrazić kościelne władze w Maladze. Wioska jest tak mała, że 2 godziny w zupełności zaspokoiły naszą ciekawość. Oto Juzcar – Wioska Smerfów.

juzcar andaluzja blog

Selfie ze Smerfetką

Jedynym miejscem w wiosce, które oparło się marketingowej machinie, jest niewielki cmentarz. Tylko tam można dostrzec oryginalne, białe fasady. Zerkamy przez zamkniętą bramę. Kilkanaście skromnych, niewielkich nagrobków. Tylko gdzie te inne smerfy? Na małym placyku, tuż przed wejściem do kościoła Santa Catalina, stoi figura. Obok wiaty straganowe. W pobliżu budka-grzyb. Wiecie, taka jaką znacie z tej bajki. Duża pieczarka. Teraz czas na istne wariactwo. Robimy sobie selfie ze smerfetką. Na marginesie, wyobrażacie sobie np. Bolka i Lolka przed wejściem do kościoła, gdzieś na polskiej prowincji? Tutaj Smerfetka zaprasza na mszę.

20160510_151019-1

IMG_1073-1

Może zainteresuje Cię także: Barcelona jest sexy [wideo+zdjęcia]
Kolory Andaluzji: Spacerem po Esteponie [wideo+zdjęcia]

Mieszkańcy mówią NIE!

Gdy w 2011 roku zdecydowano się na pomalowanie wioski na niebiesko, malarze, wśród nich mieszkańcy, wykorzystali kilka tys. niebieskiej farby. Prawie 200 budynków zmieniło swoje oblicze. Juzcar stało się Los Pitufos i Smurf Village, czyli pierwszą oficjalną Wioską Smerfów na świecie. Tabliczka na fasadzie kościoła Santa Catalina, ma być tego dowodem. Do tej pory ledwie 300 turystów rocznie przewijało się przez to miejsce. Pół roku od premiery Juzcar musiało ugościć ponad 80 tys. osób. Biznes zaczął się kręcić. Filmowcy obiecali przywrócić dawny blask tego pueblo blanco. Ale „sołtys” David Fernández Tirado zrobił lokalne referendum. Zdecydowana większość z ponad 200 mieszkańców zdecydowała, by tego nie zmieniać. Dostrzeżono szansę. Kiedyś była tu fabryka blachy, dziś sprzedają się nie tylko ręcznie robione sandały, ale przyciąga tu bajkowy, smerfny motyw. Zyski mają bary i kilka hotelików. Dlaczego z tego rezygnować? Tylko co stanie się, gdy niebieski kolor wyblaknie, fasady zaczną się jeszcze bardziej sypać?

Spieszcie się do Wioski Smerfów!

IMG_1069-1
juzcar andaluzja blog atrakcje
Smerfetka Juzcar Los Pitufos Andaluzja blog

Czy mieliście okazję do tej pory trafić na takie nietypowe miejsca na trasie Waszych wojaży? Podzielcie się!

Andaluzja samochodem

Skoro podróże to emocje i różne atrakcje, to pierwsze czekają każdego kierowcę, który zdecyduje się wynajętym autem przemierzać ten region. Do położonej 115 km od Malagi i tylko 25 km od Rondy wioski Juzcar nie łatwo jest dojechać. Serpentyna dróg, ostre zakręty, zjazdy  ostro w dół, każą uzbroić się w czujność nawet wytrawnemu kierowcy. Koncentracja na 100%. Co jakiś czas, gdzieś w oddali pojawiają się osadzone na wzgórzach białe miasteczka. Za każdym razem pojawiała się w naszej głowie myśl: Jak to tak? Czemu tak na zboczu? Tak, po prostu, pośród niczego? Dlaczego ludzie postanawiają osiąść właśnie w takim, a nie innym miejscu?

Reklamy

5 uwag do wpisu “Jak 4000 litrów niebieskiej farby zmieniło wioskę w Andaluzji? [wideo+zdjęcia]

  1. Ale rewelacja! Wybieramy się do Andaluzji na 1,5 miesiąca w styczniu, koniecznie muszę dopisać to miejsce do listy do odwiedzenia 🙂 Byliśmy już na wyspie Muminków w Naantali w Finlandii (którą bardzo polecam), teraz pora na Smerfy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s