Podróżnicze podsumowanie 2015 roku, czyli ile warte było 16 groszy za kilometr wrażeń [wideo+zdjęcia]

Przemierzyliśmy razem niemal 27 000 km – w 10 miesięcy. To prawie połowa obwodu Ziemi. Każdy kilometr przygód kosztował każdego z nas ok. 16 groszy. Tyle mówią liczby. Co się za tym kryło? Czego uczy wspólne podróżowanie? A co może być hitem podróżniczym 2016 roku? Zapraszamy na filmowo-tekstowe podsumowanie roku 2015. 


Czym jest podróżowanie. Dla każdego podróżowanie ma inny wymiar. Jedni kolekcjonują suche fakty i liczby na temat swoich wyjazdów, inni dokonując podróżniczych wyborów mierzą się z wyobrażeniami o miejscu do którego zmierzają. Są też tacy, których nie zadowalają półśrodki i z otwartym umysłem, będąc pełnym pasji, odkrywają miasta i regiony. Eksplorują dwie strony medalu. Łamią stereotypy. Piszą o tym, dzielą się, inspirują innych, wyciągają wnioski. W całym 2015 roku chcieliśmy być gdzieś po środku. Czym nam się to udało? Przedstawiamy trzy najpopularniejsze wpisy na blogu, naszych osobistych faworytów. Wrzucamy nadzianą pinezkami mapę miejsc i wrażeń.

zalatana para

25_DxO
Łukasz na Cabo de Sao Vicente – Portugalia
24_DxO
Asia na Cabo de Sao Vicente – Portugalia

Pierwsze blogowe podsumowanie i… podziękowania. Kiedy poznaliśmy się w 2009 r. żadne z nas nie myślało o tym, by swoje wrażenia z podróżowania spisywać i dzielić się nimi. Nie czuliśmy potrzeby, by ruszać z blogiem. A że nie mamy łatwych charakterów, to nasze wspólne wyjazdy były niekończącym „docieraniem się”. I gdzie tu jeszcze o tym pisać… Popełnialiśmy błędy – w Pradze, w której Most Karola tak jak szybko nas połączył, mógł szybko rozłączyć, i w Walencji, której kompletnie dziś nie pamiętam (zgubiliśmy się, bez telefonów, w chaosie). Mimo to kombinowaliśmy, jak zobaczyć wiele, za niewiele. I wrócić z chmurą fajnych wspomnień i skojarzeń, zdjęciami, ujęciami wideo. Coraz częściej odnajdywaliśmy siebie w podróżach we dwoje. Żeby jednak nie zabrzmiało to sielankowo – nie spijamy sobie z dziubków. Bywało nerwowo. Zawsze jednak wspieraliśmy się, czy to finansowo czy organizacyjnie, gdy któreś z nas tego potrzebowało. Bo ostatecznie podróżowanie ma być przyjemnością, a nie udręką. Jestem dumny z tego, co udało nam się wspólnie osiągnąć, i chciałbym tym wpisem Asi bardzo podziękować. Kocham! Bo to, że ten blog jest, to jej zasługa. W odpowiednim momencie kopnęła mnie w tyłek. Mamy więc nadzieje, że nasz bagaż doświadczeń zaprocentował. Blog jest taką małą ściągawką. W dużej mierze piszemy dla Was, bo cieszy nas, że możemy się podzielić tą cząstką, w formie tekstów i praktycznych porad.

IMG_20150425_163920
Baszta Rybacka w Budapeszcie – 2015 r.

Podróże to realizacja pasji. Asia jako pilot wycieczek zgromadziła bagaż bezcenny (Boże, ile ja się historii nasłuchałem, może kiedyś o tym napiszemy). Sami układamy (no dobrze, głównie ona) plan wyjazdów.  Dzięki temu czujemy się wolni i nieskrępowani – od nikogo  nieuzależnieni. Ja do tej pory pisałem dla kogoś, tworzyłem wideo, słowem, doskonaliłem swój warsztat. Nawiasem mówiąc robienie „filmików” to czynność bardzo angażująca podczas wyjazdów. Blogowanie uznajemy mimo wszystko za najprzyjemniejsze dodatkowe ćwierć etatu. 13 inspirujących wideo pocztówek, które powstały w 2015 roku, składają się na blisko 40 minutowy klip. To jak, zamienicie jeden odcinek Waszego ulubionego serialu na naszą playlistę?

Zalatana Para travel wideo YouTube

Podróże to emocje i ważne momenty. I to w każdej postaci. Często byliśmy zakładnikami stereotypów czy wyobrażeń na temat miejsc, które odwiedzaliśmy. Bo który bloger czy, po prostu, turysta zechce pojechać do Białegostoku? To nie rozkoszna i gorąca Andaluzja, a w barach nie serwują tapas. Dałem się namówić Asi na weekend w tym mieście. Czy warto było? Tak! Na długo zapamiętam też 2-godzinne wejście na Preikestolen w Norwegii. W otoczeniu norweskich fiordów zadałem Asi jedno ważne pytanie. Ona w Skandynawii się zauroczyła, ja nie sądziłem, że w okolicy Stavanger odnajdę urokliwe plaże. A za nami pierwsze spotkanie… z czytelnikami!

Preikestolen 2015 Pulpit Rock Copyright ZalatanaParaPL
Półka skalna na Preikestolen – sierpień 2015 r.
IMG_20150828_103135
Widok z wydm na plaże Sola (Solastranden) w Stavanger – Norwegia, 2015 r.

12439247_10153578012023110_5023576585547636188_nArpad wraz z Mamą przyjechali do Wrocławia z Budapesztu. Poprosili nas, byśmy przez kilka godzin byli ich „przewodnikami”. Mimo,  że nie popadamy w przesadną megalomanię, zgodziliśmy się bez wahania. Trochę przejęci zrobiliśmy sporą pętelkę wokół Starego Miasta i Ostrowa Tumskiego starając się nakreślić kilka historii, pokazać najciekawsze atrakcje. Ostatecznie wylądowaliśmy w… czeskiej knajpie.

 

Podróże to kulinarne uczty. Jak smakuje 16 groszy za kilometr? Nie jesteśmy zwolennikami rozwiązań ekstremalnych, bo nie potrafiliśmy odmówić sobie fantastycznych owoców morza na Cyprze czy rozpływającej się w ustach pizzy w Lombardii, we Włoszech, albo śniadania na ławce w porcie w Barcelonie. Asia w poszukiwaniu risotto we Florencji ostatecznie poczuła się rozczarowana. Nasz blog jest ilustracją tego, że można optymalizować koszty tak, by podróżowanie nie było ciągłym szarpaniem się za kieszeń. Czego nauczyliśmy się w podróżach? Że warto schodzić z utartych szlaków, omijać główne deptaki kurortów w poszukiwaniu autentycznej i smacznej kuchni. Postawcie na intuicje i nie kierujcie się instynktem stadnym, bo „tu już siedzi kilkanaście osób”. Warto ryzykować! Przykład? Tawerna Lillys na Cyprze.

lombardia
Pizzeria da Luigi pizza da Re, Varenna, marzec 2015 r.
cypr
Taverna Lillys, Larnaka, Cypr 2015 r.

 

Podróże to nieprzewidziane sytuacje. Momentów, w których coś się nie udało, mieliśmy kilka. Pewnie Wy także. Nie na wszystko jednak człowiek ma wpływ. Trzeba się z tym pogodzić, choć czasem z tego powodu gotuje się w żyłach krew. Warto szukać rozwiązania. Jak wtedy, gdy nie mogliśmy kontynuować lotu do Norwegii. Z powodu mgły opóźnił się wylot z Wrocławia do Warszawy. Pozostał nam powrót do domu. Na naszej drodze stanął Piotr z Łodzi, który z Modlina zawiózł nas do swojego miasta. I tak przekonaliśmy się jak długa jest jedna sekunda filmu w Muzeum Kinematografii oraz jak smakuje kuchnia Polaków z Kazachstanu (pychota!) w barze Aninta nieopodal Placu Wolności.

12182966_10153094481687301_2755479036110487684_o
Plac Wolności w Łodzi

Do dziś pocą nam się ręce jak wspominamy jeden  z październikowych weekendów. Pilot Wizzaira przy zejściu w dół na lotnisko w Nyköping, w Szwecji, bardzo gwałtownie poderwał samolot. Silniki zaczęły wręcz ryczeć, pasażerowie spoglądali na siebie, oboje wzięliśmy gwałtowny wdech, bo nie wiedzieliśmy co się dzieje. Wyobraźcie sobie, co człowiek może czuć w takim momencie. Po chwili cisza. Stewardersy milczą, by po kilku minutach ogłosić, że z powodu gęstej mgły lecimy do… Sztokholmu. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Spędziliśmy jeden dzień w stolicy Szwecji. Aż z wrażenia nie powstał wpis (nadrobimy!) Suma summarum, trafiliśmy też do słonecznego Nyköping.

Nyköping
Nykoping, Szwecja
Sztokholm
Uliczki w Sztokholmie

 

Podróże to wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki. Kluczem, który określił nasze wyjazdy były okazje cenowe. Wszystkie nasze wypady złożyły się na niesamowitą paletę smaków, doświadczeń, historii ludzi i miejsc. I kilka nowych znajomości. Poznaliśmy swoje słabości, zauroczyliśmy się w kilku miejscówkach. Z uporem maniaka wracaliśmy jednak do miejsc ulubionych. Bo nieprawdą jest, że to samo miejsce nie smakuje już tak samo dobrze za drugim razem (no, może trochę inaczej). Budapeszt odwiedziliśmy dwukrotnie: wiosną i jesienią.
Wideo: Budapeszt wiosną [spacerowo] i jesienią [punkty widokowe]

Most Wolności Budapeszt zalatanapara.pl copyright
Most Łańcuchowy w Budapeszcie
Termy Budapeszt blog Zalatana Para
Termy Szechenyi w Budapeszcie

Podróżuj lokalnie. Wiele niezapomnianych momentów przeżyliśmy eksplorując najbliższe okolice. Z racji miejsca zamieszkania szukaliśmy przygód na Dolnym Śląsku. Złamaliśmy swoje przyzwyczajenia jedząc karpia w środku lata w pobliżu Stawów Milickich, by potem ruszyć rowerami w 20 km trasę w Dolinie Baryczy. A znacie powiedzenie: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Więc zamiast wodzić palcem po mapie, możecie poznać swoją okolicę. Oleśnica, w której mieszkamy od 3 lat, miała kiedyś swojego przedwojennego celebrytę. Skalne Miasto w Czechach, które w sierpniu odwiedziliśmy w powiększonym składzie, odkrywaliśmy z zupełnie innym nastawieniem.

Zamek Książąt Oleśnickich Oleśnica 2015 Prawa autorskie ZalatanaPara.pl
Zamek Książąt Oleśnickich w Oleśnicy na Dolnym Sląsku
Zejście do Wąwozu Skalne Miasto 2015
Zielona Trasa – Skalne Miasto w Czechach

Podróżuj do miejsc nieoczywistych. Nigdy nie postawilibyśmy na Wilno. Bo jakoś nie po drodze, chyba mało popularne, bo nie ma z Wrocławia tanich lotów. Ale takie argumenty do Asi nie trafiają (i jak zawsze przyznaje jej rację). Wymyśliła sobie, by zobaczyć w grudniu jarmark świąteczny i choinkę, do której można wejść. No to pojechaliśmy. Autobusem. W grudniu pogoda była paskudna. Orzekliśmy, że to najsłabszy tegoroczny wyjazd. Kilka budek wokół choinki, kreśliło dość mizerny obraz. Ale wiecie co, to miasto takich kontrastów, że aż żal nie wrócić tu gdy się zazieleni. Wileńska dzielnica Užupis to dla nas spore zaskoczenie. Jedni przyrównują ją paryskiego Montmartre, inni do kopenhaskiej Christianii. Czy to naciągane? Napiszemy o tym więcej jeszcze w styczniu

12371227_889553127796665_2783477491669565905_o
Choinka na Rynku – Jarmark Bożonarodzeniowy w Wilnie, grudzień 2015 r.

wilno2

 

Grudzień zakończyliśmy na północy Polski. Mieliśmy spierniczony weekend w Toruniu… I specjalnie nam to nie przeszkadzało. Tak samo jak 6000 spotkanych Mikołajów. Pierniki mają jednak innego, słodkiego konkurenta w tym mieście.

Toruń weekend Zalatana Para blog
torun mikolaje 2 zalatana para blog
rozgrzewka

Co czytaliście najchętniej? Cypr, Berlin i Dolina Baryczy. To trzy najpopularniejsze wpisy na naszym blogu w 2015 r. Dla nas to spore zaskoczenie, bo przyznacie, że te TOP 3 z naszego bloga w minionym roku tworzy dość osobliwe trio: europejska egzotyka, mało romantyczna, ale nowoczesna metropolia i jeden z najbardziej urokliwych dolnośląskich regionów. Faworytów mieliśmy zupełnie innych. Asia zgodnie orzekła, że najlepsze wyjazdy minionego roku to trochę przypadkowy Cypr, urokliwa i surowa Norwegia i klimatyczny BudapesztCypr, mimo, że blichtr sławy ma już dawno za sobą, może okazać się w 2016 , za sprawą tanich lotów, wakacyjnym hitem wśród Polaków. Dlaczego tak sądzimy? Zerknijcie na nasz czerwcowy wpis.

IMG_5272_DxO
Deptak w drodze na McKenzie Beach w Larnace, czerwiec 2015 r.

Mapa miejsc i wrażeń. Jednym wpisem nie wyczerpiemy tematu. Wspólnie powbijaliśmy pinezki do mapki poniżej. Była Barcelona, Paryż, Kołobrzeg, Kopenhaga, a wspomnieniami wróciliśmy do Porto. Wystarczy, że klikniecie w wybraną ikonę, a rozsunie się z pasek z krótkim resume i oknem wideo. Czy jakiś nasz wyjazd pokrywa się z Waszymi planami na 2016?

Plany podróżnicze na 2016. Ten rok był bardzo intensywny. W pewnym momencie zdążyłem się już pogubić w kalendarzu wyjazdów. Październik określiliśmy wręcz jako #ZalatanyPaździernik, bo każdy weekend był poza domem. Talent Asi do wyłapywania okazji zaowocował tym, że 2015 był rokiem citybreaków i weekendowych wyjazdów. Nie mieliśmy możliwości wziąć więcej niż 4 dni urlopu pod rząd. Ściskaliśmy więc portfel, ale bez karkołomnych wyrzeczeń. Ba, wróciliśmy nawet do studenckich czasów, kiedy to dwa razy nocowaliśmy na lotnisku: w Kopenhadze i w Skavska.  W 2016 r. chcemy poczuć więcej egzotyki, ale w azjatyckim wydaniu. Krótko: Tajlandia na jesień. Wcześniej jednak Andaluzja lub Sycylia. Fiordy wprawdzie w sierpniu nie jadły nam z ręki, ale rozpaliły naszą wyobraźnię. Cel: Trolltunga w Norwegii. I mamy nadzieje, że odwiedzimy wiecznie odkładane Bieszczady. Może we wrześniu, w przededniu jesieni? Skalne Miasto zaostrzyły nasze apetyty na poznanie Szwajcarii Saksońskiej. Ruszymy więc na Drezno i okolice.

Jak zwykle będzie z pewnością kilka, jak nie kilkanaście spontanicznych wypadów.

A już w połowie stycznia pojawimy się po raz trzeci w Bergamo (kliknij w nazwę, by zobaczyć wideopocztówkę).

bergamo weekend20
Spojrzenie na panoramę Bergamo z poziomu Murów Weneckich, styczeń 2016 r.

Podsumowanie: Ktoś mądry powiedział kiedyś, że „podróże kształcą”, a inny zaś rozwinął tę myśl i dodał „ale tylko tych wykształconych”. Trochę to przekorne i złośliwe, bo odczuwanie podróżniczych emocji nie ma jakiejkolwiek legitymacji. Druga strona medalu jest jednak taka, by poznawać mocniej i głębiej trzeba wzbudzić w sobie jakąś refleksję. Aby nie ograniczać się do „selfików”, a czasem odpowiedzieć sobie pytanie: co daje mi podróżowanie? kim są ludzie, których spotykam?

Gdzie Wy udacie się w Nowym Roku? Robicie podróżnicze postanowienia noworoczne?

Reklamy

7 uwag do wpisu “Podróżnicze podsumowanie 2015 roku, czyli ile warte było 16 groszy za kilometr wrażeń [wideo+zdjęcia]

  1. Białystok i Suwałki absolutnie nie rozczaruje! Co do jedzenia we Florencji, ciężko jest trafić na coś zjadliwego- nawet włosi mają z tym problem. Poza tym 16 groszy za kilometr- świetne podsumowanie 🙂 pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wow, no naprawdę piękne podsumowanie zrobiliście. Świetnie piszecie. Czuć te emocje. Ślędze blogi IT (bo taka praca) i podróżnicze (sporo podróże, 34 kraje już zjechane). Fajowo Wam to wychodzi. Mało w sieci tak autentycznych wpisów. Wideo pocztówy to naprawdę fachowe sklejki. Akurat w listopadzie byłem w Tajlandii i powiem Wam, że to mega przyjazny kraj. Piszcie, że macie w planei pierwszą egzotykę, ten kraj to najlepszy wuybór. Jedyne do czego bym się przyczepił, to mało poradnikowychj tekstów. Macie potencjał. Pozdro 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cześć Maciek 🙂 Aleś lukrem popłynął… Wielkie dzięki za to, że blog oceniasz dobrze. Robimy swoje, nie oglądamy się na innych. Blog na razie wygląda, jak wygląda, ale w 2016 zyska lepsze szaty 😉 Tak, Tajlandia kusi i na pewno się uda. Pozdro 🙂 No i udanych wojaży w 2016! PS. Też się z Tobą zgadzamy. Będzie więcej tekstów poradnikowych, kilka jest już jako szkice. Będzie więcej infografik!

      Polubienie

  3. Wspaniałe wyjazdy za Wami i nie mniej ciekawe macie w planach :).
    Korzystaliśmy z Waszego bloga przygotowując się na zwiedzanie Budapesztu i Barcelony. Dzięki! Podobnie jak Was bardzo urzekł nas Budapeszt. Poza tym zdecydowanie Port de Soller na pięknej, wiosennie zielonej Majorce.
    W tym roku również marzy nam się jakaś egzotyka, ale kierunku jeszcze nie określiliśmy. Na razie zaplanowaną mamy tylko Czarnogórę – kraj, o którym nigdy jakoś specjalnie nie myśleliśmy, a na który teraz bardzo się nakręcam oglądając wszystkie wspaniałe zdjęcia w internecie ;).
    Powodzenia w dalszych podróżach! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Witaj Edyta 🙂 Bardzo nam miło, że zaczerpnęłaś jakąś cząstkę z naszego bloga 🙂 Czarnogóra? To jest to! Pojawiła się na naszej mapie planów w ubiegłym roku, ale pojechaliśmy nieco niżej, bo właśnie na Cypr. Co nie znaczy, że ją skreślamy. Odezwij się więc, jak tam trafisz. Jesteśmy ciekawi! Także życzymy dużo fajnych podróżniczych (i smakowitych) emocji 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s