Porto: melancholijny antykwariat [wideo+zdjęcia]

To miasto można odkrywać w nieskończoność. Byliśmy tu tylko na 2 dni. W czerwcu. I wierzcie nam, lub nie, ale nawet przy pochmurnym niebie to miasto nie traci uroku. Jest i nowoczesne i staroświeckie. I jest trochę jak wino z dobrego rocznika, które z biegiem lat zyskuje na wartości. Tylko Ci mieszkańcy, jacyś tacy wiecznie… zamyśleni.  A co zdradza nasze wideo  na końcu wpisu? Obejrzyjcie!

2 dni w Porto

Jak wyglądał nasz spacer? Gdzie warto zamieszkać?

Widok na dzielnicy Porto Riberia 2014 ZalatanaPara.pl Łódź na rzece Douro Porto 2014 ZalatanaPara.pl

Kiedy byliśmy: 24 czerwca – 25 czerwca 2014 roku
Lot Poznań > Eindhoven (Wizzair): 224 zł (2 os.+ 1 duży bagaż rejestrowany), Eindhoven > Porto: 414 zł (2 os.+1 duży bagaż rejestrowany)
Koszt noclegu: 60 euro/2 os. za 2 noce.
Przejazd autobusem Porto > Lizbona: 20 euro za 1 os.

Miasto kontrastów

Porto już na starcie potrafi pozytywnie zaskoczyć. Nowoczesne lotnisko i metro, którego jedna z końcowych stacji jest tuż przy terminalu, budzi pozytywne skojarzenia. Chwilę potem znajdujemy się jednak w zupełnej innej scenerii. W dzielnicy sprawiającej wrażenie opustoszałej, z podniszczonymi budynkami, sypiącymi się elewacjami. Co druga witryna pusta. Czy to pokłosie szalejącego od lat w Portugalii kryzysu? Takich miejsc w Porto znajdziemy wiele, także w historycznej dzielnicy miasta i przy tłocznych arteriach. Takie jest Porto, ale i Lizbona. Miasta kontrastów.

  IMG_2156_DxO
Funicular dos Guindais Porto

Nasz nocleg w Porto z winem na powitanie

Zamieszkaliśmy w niezwykle urokliwym, niewielkim hoteliku Residencia Faria Guimarães, zaledwie kilkadziesiąt metrów od stacji metra Faria Guimarães. Jeśli szukasz luksusów, to miejsce Cię nie zadowoli. Wąska 2-piętrowa kamieniczka wciśnięta jest między dwie inne. Wyposażenie niewielkiego pokoiku budzi jednak podziw, a jeszcze większy właścicielka. Zaskarbiła sobie naszą sympatię, gdy przywitała nas tacką z buteleczką porto. Tak na powitanie. Podlani winem porto mogliśmy odkrywać miasto. Następny dzień zaczęliśmy od stałego rytuału podczas takich wyjazdów: dobrej kawy i rogala z czekoladą. Po przeciwnej stronie hotelu mieści się. Cafe Macu Za dwie wyśmienite Caffe Latte płacimy… 1,80 euro!).

IMG_2089 Cafe Macau Porto

Lizbona ma Alfamę, a Porto Ribeirę

Każde miasto ma dzielnicę, która stanowi o jego tradycji, tożsamości, wzbudza zachwyt, przyciąga podróżników i turystów, ale i prowokuje do własnych refleksji i przemyśleń. Jeśli w Porto jesteś choćby jeden dzień lub dwa (tak jak my) to musisz odwiedzić stare miasto i portową dzielnicę Ribeira. Wijące się na wzgórzach wąskie uliczki trudno porównać z tymi, które znamy z Włoch. Ba, nie było nawet tłumów, które znamy z włoskich miast. Czuliśmy się trochę jak na opuszczonym planie filmowym, w cieniu zaniedbanych budynków i sypiących się fasad.  Przykro było patrzeć na miejsca, które wyglądały, jakby zaraz miały się rozsypać. Czasami wyglądało to przygnębiająco. Ale feria barw, kolorowe dachy kamienic, przyozdobione balkony szybko wprawiały w pozytywny nastrój. Portugalska melancholijna fiesta – pomyśleliśmy spacerując w górę i w dół. Są i tacy, którzy starają się wyróżnić przyozdabiając swoje balkony. A sami Portugalczycy? Dumni, nieco zasępieni, nie tak żywiołowi jak Hiszpanie. Wiecznie zamyśleni. Takie sprawiają wrażenie. Eh, to saudade.

Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.plPorto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl
Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl
IMG_2131_DxO
Praca da Ribeira 2014 Porto ZalatanaPara

Zobacz także: Lizbona – gdzie jest ta magia? (wideopocztówka)
Obejrzyj: Poczuj klimat czerwcowej fiesty w lizbońskiej Alfamie
(wideopocztówka)

Co zjeść w Porto, a czego unikać

Kuchnia portugalska, paradoksalnie, choć niewątpliwie bogata w owoce morza, nie jest specjalnie wysublimowana. Są jednak przysmaki i dania, które warto zjeść. Dla przeciętnego turysty Porto nie jest drogie. Dlatego po raz kolejny zabrzmi to jak mantra, ale jedzcie tam, gdzie lokalsi. Warto trochę się pogimnastykować i zejść z popularnych tras. Dwa miejsca Wam polecamy, jedno odradzamy. Ale po kolei… Pada hasło: Francesinha. Odbijając z Avenida Diogo Leite w boczną uliczkę trafiamy bo niewielkiego baru. Na stole lądują dwa zestawy. Jak to wygląda? To coś na kształt kanapki chlebowej, w środku placek mięsny przełożony plasterkiem szynki, na wierzchu rozpływający się ser. Całość podgrzana tapla się w piwnym, aromatycznym sosie. Do zestawu zamówiliśmy dwie lampki wyjątkowo mocnego porto. Szybciej zaszumiało nam w głowie od procentów niż zapełnił nam się żołądek. Za całość płacimy 11,60 euro. Raczej to przekąska, niż syte danie. Spróbować można.

Francesinha i wino porto 2014 Francesinha - przekrój kanapki Porto 2014

Rua do Bonjardim – tu jedzą lokalni mieszkańcy

Zapamiętajcie tę ulicę. Bo właśnie na niej, liczącej prawie 1 km,  mieszczą się w Porto knajpki i restaurację chętnie odwiedzane przez lokalnych mieszkańców. Wybór lokalu, jak zawsze, nie jest prosty. Spacerując w dół ostatecznie trafiamy na niewielką, nie rzucającą się w oczy knajpę o nazwie Churrasqueira Lameiras. Na szyldzie dopiska „refeicoes economicas”, co oznacza „posiłki ekonomiczne”. Faktycznie, turystyczne menu za 10 euro na osobę. Obok miski przepysznej zupy (portugalska specjalność, znajdziecie je nawet w McDonaldzie), trzy składnikowego dania (jak na zdjęciu poniżej), słodkiego mini deseru, zestaw zawierał… butelkę stołowego wina. Tak wiele, za tak niewiele. Taka jest Portugalia.

Churrasqueira lameiras Porto Churrasqueira lameiras Porto
Churrasqueira lameiras Porto 

Knajpa Aliados

Niedziela wieczór. Nie był to dobry moment na poszukiwanie okazji gastronomicznych. Wiele miejsc było już pozamykanych. Stołowanie się w McDonaldzie znajdującym na Avenida dos Aliados, jednej z reprezentatywnych arterii miasta, odpadało. Usiedliśmy więc w niewielkim lokalu o nazwie… Aliados, w ogródku, po drugiej stronie ulicy. Nasze zamówienie, prócz dwóch chłodnych piw, okazało się niewypałem. Suche i cienkie frytki, zielonkawe pomidory: to nie jest portugalska kuchnia jaką znamy. Wciśnięte gdzieś pod spodem dwa plasterki szynki nie były zbyt świeże.  W każdym narożniku talerza plasterki pomarańczy, pasujące do dania, niczym świni siodło. Posiłek „no name”. Na deser kelner, który nie dość, że mało ogarnięty, to niezwykle przebiegły, bo przy płaceniu jakby zapomniał o nas i 2 euro reszty. Nie lubimy sytuacji, w której jesteśmy jawnie naciągani. Interwencja podziałała. Niesmak pozostał.

Aliados Porto 2014-06-24 21.27.24_DxO

Avenida dos Aliados

To główna handlowa ulica miasta. Jednak wzorem innych metropolii, nie ma tu luksusowych butików czy mieszkańców traktujących tę ulicę jak modowy wybieg. W weekend jest tu dość spokojnie, nieliczne punkty obwoźne oferują kawę czy słodkości pod różną postacią. Co innego przykuło naszą uwagę: pucybuci. W pobliżu MacDonalda trafiliśmy na dwóch, dość energicznych Portugalczyków, którzy na brak klienteli nie narzekali. Nie byli specjalnie rozmowni, gdy chciałem zamienić z nimi słowo. Wycedzili tylko, że pucują buty za 4-5 euro.

Pucybuci Porto 2014 Porto 2014 Avenida dos Aliados

Street Art w Porto

Gdy spacerujesz zwykle nie powinny umykać Ci detale. Tak być powinno, bo drobne szczegóły pamięta się na długo po powrocie. Jak widać pojawili się tacy, co uznali, że smutę znad rzeki Douro trzeba trochę rozmazać. Przemierzając Rua da Vitoria i wiele podobnych, ciasnych brukowanych uliczek w dzielnicy Ribeira, trafiamy na wiele, dość osobliwych graffiti. Jak to poniżej, które minęliśmy tuż przy moście Ponte Don Luis.
2014-06-24 16.42.00_DxO
Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl

Dzielnica Ribeira

To raj dla fotografów. Ribeira z uwagi na liczne porastające ją winorośla, pnącza wijące się po budynkach i różnych konstrukcjach buduje dodatkowy, trochę tajemniczy klimat. Niemal na każdym rogu towarzyszy nam gra światłocienia. Musimy także wspomnieć o piłce nożnej. Byliśmy w czasie, w którym trwały Piłkarskie Mistrzostwa Świata w Brazylii. Jak widać klimat niezadowolenia widoczny był w historycznej dzielnicy Porto.

Poznaj Lizbonę: kilkadziesiąt fotografii w dużym formacie, informacje praktyczne i film wideo

Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl Porto Ribeira 2014 ZalatanaPara.pl

Atrakcje Porto

O moście Ponte de Luis (Most Ludwika I), powstałym ponad 100 lat, napisano już sporo, a ilość fotografii z tego miejsca można liczyć w tysiącach. Nic dziwnego. To główna atrakcja miasta, która spina północną i południową część miasta. Wiele widowiskowych zdjęć pochodzi właśnie stąd. Nam pogoda trochę popsuła szyki. Bo fotografując i przyglądając się rzece, dzielnicy Ribeira, rzece Douro, deptakowi tuż przy moście, nie towarzyszyło nam błękitno niebo. Szkoda. Szybko jednak podążaliśmy w stronę kolejki linowej Teleferico  (koszt przejazdu 8 euro). To świetna okazja, by zobaczyć miasto z innej perspektywy, ale i… by napić się wina. Bilet można wymienić na lampkę wina w zaprzyjaźnionej winiarni. My skorzystaliśmy. Przy okazji można się przekonać, jak wytwarza się korki. Być może ktoś z Was złapie bakcyla enoturystyki i zagłębi się mocniej w temat produkcji wina. W tej części miasta ma ku temu doskonałą okazję. Pocztówkowa panorama na miasta rozciąga się z tarasu widokowego w budynku kolejki. Więcej osobliwych widoczków z przejazdu kolejką w naszym wideo.

Porto Teleferico 2014 ZalatanaPara.pl Copyright

winoteka porto

Wideo z podróży to nieodłączny element naszej pamiątki i wspomnień. Zerknijcie tutaj. Zobaczycie naszą podróżniczą playlistę. A poniżej kilkuminutowa wideo pocztówka z Porto. Pokazujemy to, czego nie ma w tekście:

  • Wjazd kolejką Funicular dos Guindais
  • Przejazd kolejką linową Teleferico i ujęcia miasta „z góry”.
  • Degustacja wina
  • Spacer Praca da Ribeira i ujęcia znad rzeki Douro
  • Fenomenalne azulejos (czyt. azuleżu) na dworcu kolejowym São Bento
  • Rytm weekendowego Porto.

Czy ktoś z Was był w Porto i ma swoje przemyślenia? Podzielcie się z nami. Chcemy tam wrócić!

Galeria zdjęć z Porto od Zalatanej Pary.

Tanie loty do Porto

Dla mieszkańców Polski zachodniej najwygodniej dolecieć bezpośrednio z Berlina (Ryanair). Obecny rozkład lotów pozwala na wypad na idealny weekend (wylot piątek wieczorem, a powrót niedziela wieczorem). Na lotnisko dotrzemy bezpośrednio Polskim Busem lub Simple Express.

Można próbować lotów łączonych z przesiadką w Eindhoven (Wizzair) , Paryżu-Beauvais (Wizzair lub Ryanair) lub w Brukseli Charleroi (Wizzair lub Ryanair). Jeśli zastanawiacie się jak dojechać z Beauvais do Paryża, to zerknijcie na nasz wpis z Paryża. Zaoszczędziliśmy ponad 17 euro.

Aktualizacja (luty 2016): Tanie loty do Porto tym razem z Polski. W końcu bezpośrednio polecimy z Warszawy liniami Ryanair (od listopada) i Wizzair (od maja).

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Porto: melancholijny antykwariat [wideo+zdjęcia]

  1. Wiecie co? Jakoś przypadkiem trafiam na waszego bloga chyba po raz czwarty. Pozostaje chyba dodać do zakładek i zaglądać częściej. Tym bardziej że z żoną uwielbiamy podróżować, sami nazbieraliśmy notatek i zdjęć żeby bloga założyć i w końcu nigdy do tego nie doszło. Życzymy tak czy inaczej wszystkiego dobrego 🙂

    Polubienie

    1. Cześć 🙂 Świetnie, że zawitałeś po raz kolejny. Dzięki za miłe słowo! Więc macie takiego samego bakcyla jak my. Czerpiecie fun z podróżowania. Pozdrawiamy serdecznie 🙂 PS. Macie swoje ulubione miejsce?

      Polubienie

      1. Hej. Ulubionym miejscem będą Tatry, nie Zakopane a Tatry. Może się to wydawać dziwne, ale nawet w tym roku wydamy pewnie zbyt duże pieniądze aby tylko móc połazić po ulubionych górach. Co do podróżowania, niestety nie latamy za granicę tak często. Nawet nie mam jak porównywać nas do was, jednak jak tylko przychodzi weekend ze sprzyjającą pogodą, to preferujemy spakować na szybko 2 plecaki i wybyć gdziekolwiek, byleby coś zobaczyć. Tak też zwiedziliśmy od groma wiele zakątków Zjednoczonego Królestwa, a sam poprzez służbowe podróże mialem przyjemność pozwiedzać takie miejsca jak Kijów, Bukareszt, Mińsk, Amsterdam, chyba większość dużych miast w Niemczech, Chiny (4 różne miasta/prowincje), Barcelonę, Mediolan czy choćby Brno na Słowacji.
        Na chwilę obecną (bo zajmujemy się też półprofesjonalnie fotografią) mamy chyba z 6 dysków twardych zdjęć, często już nawet po wnikliwej segregacji, ale jakoś nigdy nie udało nam się przenieść tych miejsc, uczuć na papier / bloga i okraszyć go zdjęciami. W tym roku pewnie nam się nie uda, ale w przyszłym planujemy skoczyć na Islandię. Tak prawdę mówiąc to od kilku lat odkryliśmy piękno „wyjazdów” podczas Świąt Bożego Narodzenia i spędzania właśnie tych chwil z kompletnie obcymi ludźmi, najlepiej gdzieś w górskich schroniskach albo w hostelach w małych miasteczkach 🙂 Te Święta spróbujemy spędzić chyba pod Inverness, gdzie również dosyć niedawno z okazji służbowego wyjazdu, udało nam się zadokować w totalnie magicznym miejscu na kilka dni (mam nadzieję że podrzucając link nie złamię żadnego regulaminu ale jakby co to nazwa miejsca to Lazy Duck Hostel).
        U was widzę jednak odrobinę inne klimaty, więc nie wiem ile mam się rozgadywać 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s