Spacerem po Paryżu w 2 dni? [wideo+zdjęcia]

Weekend w romantycznym Paryżu… Na dźwięk tych kilku fraz wielu z Was zrobi głęboki wdech, a wyobraźnia ulokuje gdzieś w przytulnym zakątku miasta. Tym razem zabierzemy Was na spacer klasyczną trasą, ale odkrytą na nowo. Paryż był jednak pierwszym przystankiem naszego przedłużonego weekendu. Drugim – Barcelona. O niej w osobnym wpisie. Mamy też dla Was kilka praktyczny porad. Gdzie wypić w Paryżu kawę za 1 euro?

Stolicę Francji poznaliśmy już kilka lat temu, razem i osobno. Był już tygodniowy wypad pod namioty, spanie pod Wieżą Eiffela, szaleństwa w Parku Asterix i wyjazdy na targi służbowe. Sami widzicie, że to miasto można poznać na różne sposoby. Dlaczego zdecydowaliśmy się na wyjazd po raz kolejny? Pojawiła się okazyjna cena. Szkoda nie skorzystać. We wrześniu w wirtualnym koszyku lądują 2 bilety one way, na maj, relacji Wrocław – Paryż. Nieco później zdecydowaliśmy się dorzucić do koszyka zakupów Barcelonę. Paradoksalnie, łączony lot nie okazał się drogi, a zapowiedź parysko-katalońskich wrażeń rozbudziła naszą wyobraźnię.

Kiedy byliśmy: 22-24 maja, Przylot do Paryża wieczorem w piątek, wylot do Barcelony w poniedziałek wczesnym rankiem. Koszt przejazdu do Paryża: 76 zł/2 os. Transport z lotniska Beauvais: 14,40 euro/2 os.

flaga francja

Jak dojechać z Beauvais do Paryża? Wybierz Blablacar!

Ceny dojazdu z lotniska do centrum nie należą do najtańszych. Nawet dla samych Francuzów (!) okazują się być wysokie. Dojazd z Beauvais to wydatek 15,90 euro przy zakupie on-line, a 17 euro przy płatności na miejscu. Przecież to prawie 2 razy drożej niż sam lot! Dlatego kilka dni przed wylotem wpadłem na pomysł, by spróbować Blablacar. W dużym skrócie: zamiast wozić powietrze w aucie, oferujesz wolne miejsca innym pasażerom pobierając niewielką opłatę. Serwis internetowy pośredniczy w kojarzeniu dwóch stron wspólnej podróży. Wybieramy Pascala, który odbiera córkę przylatującą z Dublina. Przejazd: 6 euro za 1 os. oraz 2,40 euro opłaty serwisowej za rezerwację. W kieszeni zostaje nam…. 17,4 euro! Po godzinie jazdy jesteśmy na Porte Maillot. Kupujemy bilet 10 przejazdowy, który dla na obojga, sprawdził się znakomicie. Opcję Blablacar wybraliśmy także w drodze powrotnej. Pod koniec wpisu mamy dla Was kilka porad, bo rezerwacja miejsc wygląda nieco inaczej niż w Polsce.

blablacar paris

Metro w Paryżu

Brzmi to jak zapowiedź romantycznego filmu. To pajęcza sieć połączeń, w którą warto się zaplątać. Podróżuje się sprawnie, szybko (czas przejazdu pomiędzy stacjami to średnio 1 minuta) i klimatycznie. Paryż w tym miejscu pachnie specyficznie i budzi różne skojarzenia. My, tuż po przyjeździe, jesteśmy zbyt zmęczeni, by poddać się temu urokowi. Odrobimy tą lekcję w kolejnym dniu. W oko wpada mi jednak pasażer, dość zachłannie trzymający w dłoniach wakacyjną pamiątkę, czyli „pozłacaną” Wieżę Eiffela.

IMG_20150524_231758
IMG_20150523_204102

metro paris
IMG_20150524_230446
IMG_20150524_235724
Paryz metro crop
Paryz metro crop2

Gdzie pójść na kawę w Paryż za 1 euro?

Wybieramy Hotel Printemps. Rodacy chwalą lokalizację (tu Asia jest optymistką, ja raczej ostrożnie traktuje takie rekomendacje), a to kluczowe, gdy wybiera się opcję weekendową. Hotel nie był tak wiosenny, jakby wskazywała na to jego nazwa (Printemps-Wiosna). Mocno zużyte wyposażenie, toaleta na korytarzu i niekończące się schody wiodące na 6. piętro do naszego pokoju mogą rozczarować spragnionych romantycznych uniesień. Uroki taniego podróżowania. Ale… niedaleko znajdują się 2 stacje metra, supermarket z kuszącymi promocjami oraz kilka uroczych kafejek. Do Wieży Eiffla dotrzemy po 15 minutach spaceru. Za 3 noce zapłaciliśmy 120 euro. Następnego ranka ruszamy w poszukiwaniu klasycznego startera, czyli croissanta i kawy. Od podobnego zestawu zaczynaliśmy każdy dzień w LizboniePorto. W Paryżu, w okolicy Rue de Commerce, przy której mieści się hostel, znajdziemy kilka kawiarni i przytulną piekarnię. Mamy bardziej chytry plan. Lubimy testować i sprawdzać różne rzeczy (z różnym skutkiem). Przed wyjazdem Asi wyszperała tekst o miejscach, w których tanio napijemy się kawy. Do tego świetna interaktywna mapka. A więc w teorii, gdzie w Paryżu napijesz się kawy za 1 euro?


W praktyce, niestety, bywa różnie. Wybieramy Le Cosmos przy 10 Rue Henri Duchêne. Pełni entuzjazmu siadamy i zamawiamy. Pytać o cenę? Raczej nie wypada. Wbijamy zęby w dość przeciętnego rogala. Kawę mamy jednak pyszną.

IMG_20150616_000441[1]

Gdy przychodzi do płacenia okazuję, że nasz low-cost breakfast nie jest taki tani. Za dwie kawy i dwa rogale płacimy… 11 euro. Caffe latte – 4 euro. Za 1,1 euro dostaniemy w tym miejscu jedynie skromne espresso. Jeśli ktoś z Was będzie w Paryżu, zachęcamy do wybrania kafejki z mapki. Dajcie znać, czy jest wciąż aktualna. Pinezki na trasie 1. dnia pobytu przypinamy przed wyjazdem. Wygląda ona mniej więcej tak, z małymi modyfikacjami, bo po śniadaniu, podjeżdżamy metrem pod Luwr. Tak, zrobiliśmy 11 km piechotą! Jesteśmy… zalatani.

Spacerem po Paryżu – co warto zobaczyć

Pierwszy dzień w Paryżu – Aix Historique

Spacer zaczynamy od Luwru. Stąd ruszamy w naszą skróconą trasą zwaną Aix Historique – wiodącą właśnie od Luwru do Grande Arche w nowoczesnej dzielnicy La Defense. Staramy się wbić w spacerowy rytm przechodząc przez plac tuż przy ogrodach Tuileries. A wiecie, co w Paryżu może zirytować? Wszędobylscy sprzedawcy tanich gadżetów. Od ostatniej naszej wizyty w Paryżu minęło kilka lat, a już się zmienił asortyment oferowany przez ulicznych sprzedawców. Bywają nachalni. Bo teraz żądzą selfie-sticki. Jeśli nie ma Ci kto zrobić zdjęcie – zrób sobie sam. Dziś zdjęcia „z rąsi” są już passe. Kup więc kija! Nas ta mania bawi, ale pozytywnie. A w połączeniu z gimnastyką jaką uprawiają turyści, jesteśmy świadkami narodzin nowej tradycji. Oto turystyka XXI wieku.

Image2

Musimy jednak uprzedzić, że Paryż potrafi zmęczyć, wymielić i wypluć. To miasto jest skomercjalizowane do bólu. Ostrzegaliśmy! Dlatego dobrze, że tuż za Luwrem można odsapnąć w ogrodach. Lubimy takie zielone płuca miast. Gdy docieramy do Ogrodów Tuileries, tuż za łukiem Arc de Triomphe du Carrousel, jest już pora lunchowa. Robimy sobie krótki postój w cieniu. Tutaj spokój udziela się wszystkim.

ogrody
ogrody2
IMG_20150524_101841
IMG_20150616_230258[1]

Place de la Concorde

Warto zajrzeć do parku, a nie tylko przemknąć (jak robi to większość). Bo kilkaset metrów dalej jest hałaśliwy i gwarny Place de la Concorde (Placy Zgody). Niegdyś, w czasach Rewolucji Francuskiej, stała tu gilotyna, która ścięła 1300 głów. Tak „dla zgody”.
concorde

Champs-Élysées

I jesteśmy na słynnej Champs-Élysées. Podobno najpiękniejszej ulicy świata. To raczej reklamowy frazes. Na pewno jest tłoczna. Trasa licząca 2 km zwieńczona jest Łukiem Trumfalnym. Przejdziemy ją w ok. 25 minut. Nam to zajęło nieco więcej. I tak być powinno, bo jednak nie na „zaliczaniu” zwiedzanie się opiera. Żałujemy jedynie, że jesteśmy tu w ciągu dnia, a nie nocą. Reprezentacyjna aleja Paryża zapełniona jest butikami, prestiżowymi sklepami, z których niektóre pretendują do roli pałacowych salonów, tak jak sklep odzieżowy Abercombie & Fitch. Aleja niczym jednak specjalnym się nie wyróżnia. Więcej uroku i klimatu miała Aleja Andrassyego w Budapeszcie czy Rambla w Barcelonie. Gdy docieramy pod Łuk Triumfalny na myśl przychodzi nam jedno skojarzenie – muzyczne, czyli Hey i „Teksański”. Triumfalnie ogłaszamy chwilę przerwy i obserwujemy to, co dzieje się dookoła. Ja nie mogę odmówić sobie, by uchwycić w kadrze motoryzacyjne perełki. To takie pozostałości mojej pasji. Kilka ujęć znajdziecie paryskich klasyków w wideo (na samym dole wpisu).
Champs Elysse

Łuk2Łuk4 Łuk3retro car paris
Łuk faster paryz Luk ujecie

Plac Trocadero, czyli 5 wieżyczek za 1 euro

Podążamy dalej Avenue Kleber. Kolejny cel: plac Trocadero. Stamtąd już rzut francuskim beretem dzieli turystę od obiektu, który przyciąga zdecydowaną większość spośród ponad 16 mln turystów rocznie odwiedzających miasto nad Sekwaną. Wieża Eiffela, zbudowana w 1889 r. na paryską wystawę światową, w XXI wieku inspiruje tych, którzy chcą na niej zarobić. Ktokolwiek czyta ten wpis i będzie po raz pierwszy w Paryżu, choć raz zostanie zaczepiony przez ulicznego sprzedawcę, który zechce nam sprzedać „5 wieżyczek w za 1 euro”.  Jesteśmy tu  po raz drugi, może trzeci. Wieża większą się nie stanie. Dlatego naszą uwagę zwracają kolejne perełki „turystyki XXI wieku” (więcej zobaczycie w naszym klipie).

eiffela
Wiezyczki gif wieza noc dzien
pozerka paris

Hotel Printemps, w którym się zatrzymaliśmy, oddalony jest zaledwie 15 minut spokojnego spaceru od Pól Marsowych. Dlatego postanawiamy wrócić pod Wieżę jeszcze tego samego dnia wieczorem. Tym razem chcemy poznać wieczorną odsłonę tego popularnego miejsca i napić się lampki wina. Mieliśmy ze sobą coś na tę okazję. Postanowiłem przyjrzeć się wszędobylskim ulicznym sprzedawcom i zagadać jednego z nich. Upór i determinacja, obok nachalności, to ich znak rozpoznawczy. Jeśli ktoś z Was zechce kupić u nich wino, musi wyłożyć nawet 15 euro za butelkę. Czy można się targować? Oczywiście! Cena topnieje w mig, jeśli dasz mu do zrozumienia, że nie masz tyle albo nie jesteś zainteresowany. A ile masz? – pyta mnie spryciarz. Nie, dziękujemy – odpowiadamy. Nie dajemy się nabić w butelkę. Czekamy na wieczorny pokaz błyskotek.
wieza noca pod wiezaIMG_4122_DxO

Drugi dzień w Paryżu

Ogrody Luksemburskie, Notre Dame, dzielnica Łacińska, Saint Michel i wieczorny finał na Montmarte

Tak w skrócie zapowiadał się nasz ostatni dzień w Paryżu. Kolejne kilka kilometrów przed nami. Po porannej kawie ruszamy spacerem przed siebie. Przebijając się przed kolejne ulice miasta od Rue de Commerce zmierzamy w kierunku dzielnicy Montparnasse. Stoi tam wieża o tej samej nazwie. Co ciekawe, biurowiec w połowie jest niezagospodarowany. Styl architektoniczny okolicy wraz z ogromną Gallerie Lafayette jakby nie pasował do znanej z centrum Paryżu, historycznej zabudowy. To jednak mylące, bo okazuje się, że chwilę potem trafiamy do serca XIV. dzielnicy, w której niegdyś bawiła paryska „artystyczna bohema”. Wpada mi oko 1. generacja Renault 5. Nie mogę sobie odmówić, by uchwycić go w kadrze (więcej w filmie wideo).

IMG_20150620_214841[1] IMG_20150620_214919[1]
montparansse2 la rotonde paris
montparansse
renault 5 paris

Ogrody Luksemburskie – polski akcent

Byliśmy tu kilka lat temu. Osobno. Choć ja zupełnie nie pamiętam, by wtedy coś zrobiło na mnie wrażenie. Teraz miałem czas, by to nadrobić. Takie miejsca jak Ogrody Luksemburskie pozwalają odetchnąć od zadeptanego centrum. Tutaj spotkamy Paryżan, którzy ćwiczą, biegają, leżakują, grają, śmieją się i odpoczywają. Niby ogród, a jednak park. Trudno zdefiniować klimat tego miejsca. To się po prostu czuje. A niewątpliwym atutem tego miejsca jest oczko wodne. Po intensywnym pierwszym dniu i połowie drugiego, siadamy na krzesłach i odpoczywamy. Tego dnia wpadły nam w oko pływające żaglówki. Każda pod banderą określonego kraju. Napędzana siłą wiatru łódka, z polską flagą, wciąż czekała na chętnego. Koszt: 3,5 euro za 30 minutowy rejs.

IMG_4218_DxO
IMG_20150620_222729[1] IMG_20150620_222655[1]Ogrody Luksemburskie Paryż Ogrody Luksemburskie Paryż 2015

Korsykańska kiełbasa? Nie, dziękuje!

IMG_20150620_230914[1]

Tego dnia naszym punktem docelowym był wieczorny Montmartre. Do tego czasu musieliśmy jednak uzupełnić zapas energii. Paryż może dość mocno szarpnąć turystę za kieszeń, więc ostrzymy sobie zęby nie na ostrygi czy ślimaki, ale na poczciwe naleśniki. W okolicy Place de Sorbonne postanowiliśmy się rozejrzeć za jakąś la creperie. Co jak co, ale w Paryżu możemy liczyć dość oryginalne przepisy. Zanim jednak trafiamy do niewielkiej knajpki, zaczepia mnie uliczny sprzedawca korsykańskich smakołyków. Właściciel zachęca do degustacji kiełbasy, która wygląda jak krakowska sucha. Musiałem jednak z uśmiechem na twarzy odmówić… Nie dałem rady. Dlaczego? Wyobraźcie sobie zapach mokrego, spoconego psa, w letni upalny dzień… I jak? Wyobraźnia pracuje? Tak właśnie pachnie korsykańska kiełbasa. Wiem, że ma swoich wielbicieli. Może i ja się do niej kiedyś przekonam. Na Korsyce jeszcze nie byliśmy. Po kilkuset metrach siadamy w creperie Nadia i jemy naleśniki.

Nalesniki kielbasa z korsyki senteurs

Pępek Paryża – i Ty możesz tu być

Czasem, by móc z góry spojrzeć na Paryż, jak choćby z wieży Katedry Notre Dame, trzeba swoje odstać. Spróbowaliśmy swoich sił, mimo dość późnej pory. Koło g. 17 stanęliśmy w kolejce. Niestety, nasz zapał szybko ostudził „kolejkowy” Katedry, który ogłosił, że o tej porze nikogo nie wpuszczą. I tak musieliśmy odpuścić główną atrakcje 2. dnia pobytu. Na deser pozostała nam obserwacja tego, co pokazywała ulica: nieludzki tłum turystów wokół Katedry, chińska para w trakcie sesji ślubnej, uliczny performer zabawiający ludzi, kramiki z książkami, grafikami lub filmowymi kalendarzami czy młodzież grającą w Pétanque (w bule). Nie umknęła nam grupka młodych deskorolkarzy, która w cieniu murów Notre Dame na moście Saint Michel urządziła widzom niezłe show (więcej w wideo). Na chwilę zatrzymaliśmy się też w tzw. punkcie zero, który można nazwać pępkiem Paryża. To geodezyjny, centralny punkt stolicy Francji. Taki był właśnie Paryż w tej okolicy 24 maja (więcej w wideo).

Image2Notre DamIMG_20150524_232057 IMG_20150525_000442

Gdzie zjeść w Paryżu? Poznaj imprezowo-gastronomiczny prostokąt

Tytułem wstępu – to nie jest miejsce na obiad w ciszy. Obrzeżami Sekwany podążamy w kierunku w bulwaru Saint Michel. Spotykamy się z naszymi znajomymi, Ewą i Tomkiem oraz ich roczną Zosią. Paryż znają niemal na wylot. Dlatego tym razem pokazują nam gastronomiczno-rozrywkowe oblicze miasta. Obchodzimy uliczki w okolicy Kościoła św. Seweryna. Nasycenie lokali i knajpek zdecydowanie przekracza średnią krajową, a mnogość wyboru może przyprawić o ból głowy. Dzielnica jest chętnie odwiedzana nie tylko przez turystów, ale i przez młodych Paryżan. Menedżerowie restauracji próbują złowić głodnych na kolorowe menu. Choć do zgredów jeszcze nie należymy, to nas takie tłumy męczą. Chyba lepiej zjeść w miejscu, w którym nikt nie zagląda Ci do talerza? Rozstajemy się przy stacji metra Saint Michel. W jej pobliżu mieści się plac o tej samej nazwie stanowiący popularne miejsce spotkań. Stąd startuje się na wieczorne melanże.

saint michelIMG_20150621_130646[1] IMG_20150621_131041[1]IMG_20150621_131120[1] IMG_20150621_131151[1]

Montmartre – gdzie ten klimat wzgórza?

Wsiadamy w linię M4. Ostatni cel pierwszego dnia to wizyta w 18. dzielnicy Paryża (na północy miasta) i w obszarze zamkniętym historyczną zabudową, którą tak wielu ubóstwia. Choć do artystycznej cyganerii nie należymy, to chcemy przyjrzeć się temu, co stanowi o klimacie tego miejsca. Wiele przewodników poleca wizytę w tej okolicy. I jak najbardziej. To absolutne must see. Choćby po to, by zobaczyć miejsca uwiecznione na wielu francuskich filmach. Ale w naszym odczuciu komercja obdziera takie miejsca z autentyzmu. Wszystko jest podporządkowane temu, by turysta chętnie otwierał swój portfel. Spacer rozpoczynamy od placu Pigalle, by potem w górę podążać w kierunku Bazyliki Sacré Cœur.

Pigalle2 Pigalle
IMG_20150621_135424[1] IMG_20150621_140151[1]

By spiąć wszystkie pozytywne wrażenia w jedną klamrę, rozglądaliśmy się za dobrą miejscówką z której spojrzymy na panoramę Paryża. Wieczorową porą takich jak my jest wielu. Ale widoki i uśmiechnięte twarze ludzi rekompensują nasze zmęczenie. Otworzyliśmy butelkę wina. Na schodach pod Bazyliką niemal każdy zafundował sobie wieczorny piknik.

IMG_4409_DxOIMG_4403_DxO

Tuż po zachodzie słońca w niemal anielskim i romantycznym nastroju idziemy w kierunku Place du Tertre, który można określić mianem serca wzgórza Montmarte. Położony zaledwie 200 metrów od Bazyliki. To jeden wielki artystyczny bazar, a wokół galerie z obrazami, punkty z gadżetami i turyści. Robimy kółko, przyglądamy się rysownikom. Co ciekawe, zdecydowana większość z nich to… Japończycy (więcej na filmie).

IMG_20150621_142908[1]

 

Kierunek: Barcelona!

Kiedy w Paryżu zaczyna padać deszcz, uciekamy w stronę słońca. W poniedziałek, 25 maja, zrywamy się niemal bladym świtem. Mamy niecałą godzinę (tuż po otwarciu metra o 5:30), by dojechać do stacji Gare du Nord, z okolicy którego odbierał nas Patrice. I tym razem razem decydujemy na to, by skorzystać z Blablacar w drodze na lotnisko Beauvais. Okazji Asia wypatruje w serwisie internetowym jeszcze w trakcie pobytu w Paryżu. Jej spryt sprawił, że trafił nam się super wóz – Infitini Q50. Za niecałe 16,80 euro/2 os (wraz z opłatą serwisową) w luksusowych warunkach docieramy po godzinie na lotnisko, skąd na pokładzie Ryanaira udajemy się do Barcelony.

IMG_20150621_145216[1] IMG_20150525_081415

BlaBlaCar we Francji

Ciekawostka: We Francji rezerwacja na Blablacar.fr wygląda zgoła inaczej niż Polsce. Płatność musimy dokonać wcześniej, on-line, a na miejscu podajemy kierowcy kod wygenerowany przez system. Warto o tym pamiętać.

A co zobaczycie w naszym klipie, czego zabrakło we wpisie? Miłego oglądania!

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Spacerem po Paryżu w 2 dni? [wideo+zdjęcia]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s