Amsterdam: miasto kanałów i pustego metra cz. 2 [wideo+zdjęcia]

Drugi dzień pobytu w Amsterdamie spędziliśmy krążąc między kanałami. To miasto niczego nie udaje. Jest autentyczne i prawdziwe. Artystyczne i nastawione na biznes. Więzy moralności puszczają w Dzielnicy Czerwonych Latarni. Tylko dlaczego metro w tym mieście jest puste?

Możę uda nam się rozpędzić wpis z Amsterdamu. Zobaczcie poniższy 15. sekundowy trailer, który zdradza to, o czym piszemy dalej… Czy da się w tak krótkim filmiku zawrzeć esencje tego miasta?

Gdzie teraz?

Podążaliśmy dalej w kierunku rzeki Amstel. Bez pośpiechu. Amsterdam stopniowo odsłaniał swoje uroki. Z każdym krokiem to miasto podobało nam się coraz bardziej. To, co mnie zachwyciło przy pierwszym poznaniu, to połączenie niezwykle zwartej zabudowy miasta z żywą zielenią, obecną niemal wszędzie. Mieszkańcy Amsterdamu chyba uwielbiają pnącza, bo niemal każda kamienica owinięta jest czymś, co kwitnie lub udaje, że to robi. Być może na nikim innym nie zrobi to wrażenia. Ona dodaje miastu charakteru. Mnie osoboście miejska zieleń uspokaja… Nie czuje się osaczony i zdominowany przez beton i mury. Woda, kanały Amsterdamu to pewnie temat na osobne wpisy. Asia zamyślona szła przede mną, ja – w poszukiwaniu dobrego ujęcia – wlokłem się z tyłu.

Przy rzece Amstel Amsterdam

Zmień perspektywę przekraczając mosty

To świetny sposób, by spojrzeć na to miasto z nieco innej strony. Na naszej trasie znalazły się: MagereBrug, Blauwbrug czy charakterystyczne białe mosty zwodzone. Wiecie, na co mieliśmy ochotę? Wskoczyć bez zaproszenia na jeden z pływających domów-łodzi, których jest w Amsterdamie kilka tys. Spacerując tuż obok nich, turysta odnosi wrażenie, jakby był świadkiem reality show. Zwykle widzisz, co dzieje się w środku, a tu masz jeszcze okazję, by przyjrzeć się świeżo wypranej i wywieszonej kolekcji bielizny. Prawie jak w Neapolu.

Plywajace domy lodzie Amsterdam

W zasadzie – bez większego wysiłku – to miasto zyskało naszą sympatię. Ono niczego nie udaje. Jest do bólu autentyczne, tak jak jego mieszkańcy. Tutaj możesz przespacerować się na boso albo w samym szlafroku i nikt nie będzie szemrał „coś” pod nosem za Twoimi plecami. To miasto kocha odmieńców, nie akceptuje nonszalanckiego pozerstwa. Jest pełne luzu. OK, ale wypadałoby – jak rasowy Polak – do czegoś się przyczepić. Przecież tak bardzo lubimy porównywać to, co widzimy na co dzień, z tym, co wita nas poza granicami kraju. I co? Tak! Jest tu drogo!

Amsterdam czytelnik bez butówDe Ysbreeker Amsterdam June 2014lazy boy amsterdam 2014

Seks maszyna w witrynie, czyli bezpruderyjna strona miasta

Stary, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale na dziwki, legalnie, to tylko do Amsterdamu, rozumiesz? – wycedził jakiś młody polski turysta-globetroter na Placu Dam. Przycupnęliśmy tam, by odpocząć po niemal całodziennym pielgrzymowaniu ulicami miasta. Rozbawiło mnie to do reszty. Ale miał racje… Dzielnica czerwonych latarni przyciąga jak magnes nawet rodziny z dziećmi. To atrakcja, którą trzeba zobaczyć. Erotyka śmiało wyszła na ulice Amsterdamu. I nikogo to nie dziwi. Seks-biznes zadomowił się w co 3. witrynie sklepowej. Turystów kuszą „zabawki dla dorosłych”.

sex machine amsterdam
witryna amsterdam

Artyści uliczni to domena wielu europejskich miast. Nam wpadły w ucho hawajskie brzmienia.

street musicians amsterdam june 2014

Amsterdamskie metro jest puste. Przypadek? Nie sądzę…

Jesteśmy zmęczeni. Postanawiamy – wracamy metrem. Jednak nie spodziewaliśmy się, że w holenderskiej stolicy, z 5. liniami metra, nikt nie korzysta z tego środka lokomocji. Czy Was to dziwi? Nas chyba nie powinno. W końcu to miasto, którym rządzą pedały! Po cichu jednak liczyliśmy, że własnie tutaj trafimy na coś, co zwróci naszą uwagę. I tak trafiamy na grupkę Niemców, którzy w holenderskiej stolicy chcą z przytupem uczcić „ostatnie kuszenie” swojego kolegi, zanim ten wstąpi na małżeńską ścieżkę zniewolenia. Słowem, wieczór kawalerski w wydaniu niemieckim. Przypatruje się z uwagą przyszłemu Panu Młodemu, robię zdjęcie, a przy wyjściu pytam: Conchita Wurst? 3. sekundy ciszy i zwątpienia… Po czym: Jaa! Conchita!

conchita wurst amsterdam metro
conchita wurst
metro amsterdam

W tym mieście pedałowanie (i pływanie) wciąga!

Uwierzcie nam, że pobyt w takim mieście trudno zamknąć w 3 czy nawet 10 postach. Amsterdamskim kanałom poświęcono już wiele farby drukarskiej. Pokochali je złodzieje rowerów, zakochane pary, hordy imprezowiczów, a już na pewno Ci, którzy zdecydowali się na nich zamieszkać. A spacerując w tej pajęczynie kanałów można trafić np. na całoroczny sklep z ozdobami świątecznymi. Jeśli tęskno Ci do świąt i masz kaprys, możesz ubrać sobie choinkę i w połowie czerwca. Licznik przypomina, ile pozostało dni do świąt Bożego Narodzenia.

zalatana para amsterdam
katedra św. Mikołaja Amsterdam

IMG_20140810_123824

IMG_20140810_123927

Co w kolejnej części? Dowiecie się, w gdzie dojechaliśmy naszymi rowerami, kto był naszym przewodnikiem w 2. dniu pobytu w tym mieście, co sprawiło, że gotów byłbym się tam przeprowadzić. Pedałując po Voldenpark, zadałem sobie pytanie: dlaczego dzieci nie noszą kasku podczas jazdy na rowerze? Trafiliśmy na ulicę pełną graffiti. Skręcaliśmy w ulice mało zatłoczone, o których zwykle mało kto pamięta… Czy zjedliśmy frytki? Tak. Można jedynie podsumować, że są przereklamowane.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s